środa, 5 lutego 2014

Das siebenunddreißigste Kapitel

- I jak? - spytała Muellerówna, gdy tylko zobaczyła, że do domu wrócili już Dominika i Holger.

Thomas 'wymęczony' przez małą dziewczynkę drzemał z nią na kanapie.


- A ten toby tylko żarł i spał. - westchnął Badstuber na widok przyjaciela.


- Ehh. Nie tak źle. "Porozmawialiśmy" trochę i wróciliśmy, bo ma być te całe przyjęcie.


- Powiedziała do niej "mamo" - wtrącił 27-latek, który próbował wyciągnąć córkę z uścisku napastnika. 


- Co? Jak? Gdzie? - Thomas rozbudził się. Widząc starania Badstubera wypuścił małą istotkę z rąk, a Holger ją uchwycił.


- Jak mam zareagować? - spytała Lisa, widząc, że narzeczeństwo ma inne wyrazy twarzy: on ma pewną satysfakcję, a ona wręcz przeciwnie.


- Entuzjastycznie poproszę. - mruknął kapitan Bayernu, odnosząc córkę do jej pokoju.


- Raczej nie. - szybką odpowiedzą raczyła Polka.


- Oj Misia. Może już zrezygnuje. Widziała Cię, porozmawiałyście... - szepnęła Lisa.


- A co, jak nie zrezygnuje? Ślub za pasem... 


- Czemu Ty musisz wszystko widzieć w czarnych scenariuszach? - jęknął jej narzeczony. - Ślub ślubem. Jak chcesz, to możemy ją zaprosić.


- No właśnie nie wiem, czy jej o tym powiedzieć...


- Zrobisz, jak zechcesz.


- No wiem. - odparła. - Lisa? - Niemka spojrzała na nią. - Idziemy na zakupy? Trzeba jakoś wyglądać na tej imprezie.


- Jasne. - uśmiechnęła się. W głębi duszy liczyła, że jakoś pomoże przyjaciółce rozwiązać 'problem' w postaci matki dwudziestolatki.


- To chodźmy! - schwyciła torebkę w dłoń i wraz z Muellerówną skierowały się do wyjścia.


- Papa! - zawołały do swoich mężczyzn, narzucając na siebie płaszczyki.
***


 

Następne dwie godziny spędziły chodząc od sklepu do sklepu w galerii. W międzyczasie Polka wyżalała się Lisie.

- Nie wiem, co z nią zrobić. Spotkać się z nią znów i zaprosić ją na ten ślub?


- Powinnaś się cieszyć, że w ogóle sobie przypomniała o Tobie... Wiem, że łatwo mówić, trudniej zrobić, ale powinnaś się z nią znów spotkać. Nie musicie sobie rzucać w ramiona, płakać ze szczęścia i w ogóle, ale ważne, że nawiązała się już między Wami nić porozumienia. Do ślubu macie jeszcze miesiąc, więc spokojnie, wszystko się ułoży. - obdarzyła ją lekkim uśmiechem.


Zapadła chwila ciszy, w trakcie której dziewczyna trawiła słowa Niemki, jednocześnie przeglądając kreacje, w których mogłaby zjawić się na wieczornym przyjęciu.


- Lisa... A pojedziesz tam ze mną wtedy?


- Oczywiście kochana. - zapewniła ją 27-latka.


- Dziękuję.


Znów zamilkły, przeglądając wieszaki, aż w końcu obie znalazły ubrania dla siebie. Zapłaciły za kreacje i twierdząc, że resztę czego potrzebują mają już w domu, wróciły do piłkarzy Bayernu, którzy grali w Fifę na konsoli.


- A ci jak zawsze. - westchnęła Lisa, widząc swojego męża próbującego ograć kolegę, który widocznie łatwiej utrzymywał się przy prowadzeniu.


- Holger. - mruknęła Dominika. Badstuber momentalnie zatrzymał grę i podniósł wzrok.


- Tak Słońce?


- Wróciłyśmy, gdybyście zauważyli.


- Ano fakt. Cześć Skarbie. - posłał jej buziaka w powietrzu.


- Oh, Lisa. - zauważył Thomas. - I jak zakupy? Kupiłyście sukienki?


- Tak... Chodźmy już, zobaczycie się przecież wieczorem.


Mueller z niechęcią podniósł się z kanapy i pożegnał się z przyjacielem.
***


 

Po około trzech godzinach familia Badstuber-Nowak była już gotowa do wyjścia.

Po półgodzinie znaleźli się na miejscu. Uprzednio wstąpili kupić jeszcze prezent dla solenizanta.


Dominika wzięła Lisę na ręce, a Holger prezent i razem ruszyli w stronę miejsca imprezy. W wejściu minęli się z Sarą i Bastianem. Panna Brandner jak zawsze wyglądała pięknie, dziś jednak uroku dodawał jej nieco zaokrąglony brzuszek. U Schweini'ego jak na dłoni było widać wewnętrzną dumę, z tego, że za kilka miesięcy na świecie pojawi się jego potomek.


- A kogóż ja tu widzę? Moja maluśka Lisa! - na widok chrześnicy zawołała Sara. Cmoknęła dziewczynkę w głowę, a jej rodziców w policzki. - Co u Was?


- A po staremu. Byliśmy dziś u... mojej matki. - dwa ostatnie słowa znów sprawiły jej trudność.


- Teraz na pewno będzie lepiej. - szepnęła blondynka przytulając dziewczynę. Lisa na tym 'skorzystała' i uczepiła się ramienia swojej ciotki.


- Osz ty mała niedobrotko! - zaśmiała się Dominika na widok czynów swojej córki. Sarah zwinnie przejęła dziewczynkę.


- Panie i Holger - zaczął Bastian. - Chodźmy już. 



____________________
Może lepiej będzie jak nie wypowiem się na temat tego rozdziału. :))))) 
Chyba dobrnę do tej czterdziestki *klaszcze* Ale nie bez Waszej pomocy :)






Pytania? 

Autorka ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=DZIĘKUJĘ ♥

7 komentarzy:

  1. Genialne jak zawsze, dawaj następny 8)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw go napisz, to wtedy dam :)))))))))))

      Usuń
  2. mega. *_* i te gify aj! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. jaki słodki Holger *___* genialny :))) i dobijaj do tej 40 XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Domi, Domi, Domi, Domi <3333
    Kochaaam to bardzo i będę ci to powtarzać cały czas :D
    Słodki Holgi <3
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. tylko jedno określenie mi się teraz nasuwa na Holgera: awwwwwwwwwwwwwwww
    dawaj szybko nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem, czy Dominika zdecyduje się zaprosić matkę na swój ślub. Mam nadzieję, że wszystko pomiędzy nimi ułoży się.

    OdpowiedzUsuń