- Nie ma jej. - szepnęła do swej druhny, którą była Sarah. Ciężko było jej zadecydować, ale Lisa zaparła się, że zaopiekuję się jej córką. Więc już nie miała wyboru.
- Spokojnie. - złapała ją za ramiona. - Obiecała, że będzie. Przecież mówiłaś jej w jakim kościele. Chyba się nie zgubi, bo to największa taka świątynia w Monachium i łatwo ją znaleźć.
- A co, jeśli coś się jej stało?
- Słonko, nie denerwuj się i staraj się tym nie przejmować. Trafi.
- Ale to moja mama...
Sarah delikatnie ją przytuliła.
- Mamy jeszcze chwilę do wyjścia. Chcesz możemy do niej zadzwonić i się dowiemy wszystkiego. - podała jej telefon. Polka żwawo wystukała numer i wcisnęła 'połącz'. Po kilku sygnałach usłyszała głos, którego nie słyszała od wielu lat...
~ Wybacz, ale Twoja matka nie przyjedzie.
- Czemu? - warknęła.
~ Ona dobrze wie czemu, Miłej zabawy, słonko. - Asia zakończyła połączenie.
Dziewczyna zagryzła wargi i zamknęła oczy, nie chcąc się rozkleić.
- Dominika... MISIA! - potrząsnęła nią lekko.
- Nie będzie jej...
- Czemu?
- Nie ona odebrała w dodatku...
- Może zły numer?
- Właśnie, że nie. Odebrała moja ciotka. Powiedziała, że ona wie czemu nie przyleciała... Coś się jej stało! - pisnęła Nowakówna, wypuszczając pojedyncze łzy z oczu.
- Kochanie, spokojnie. Nie płacz, bo się rozmażesz. - Brandner cierpliwie czekała, aż jej przyjaciółka się uspokoi.
Dwudziestolatka wzięła kilka głębszych wdechów. Po chwili udało się jej zapanować nad łzami i poprosiła towarzyszkę, by pomogła jej poprawić swój makijaż i wygląd zewnętrzny.
- Wyglądasz ślicznie. A teraz chodźmy, bo już na nas czekają. - podała jej bukiet ślubny i powoli ruszyły do wyjścia z zakrystii.
Dało się jeszcze usłyszeć lekko nieunormowany oddech Polski, wywołany stresem i doznaniami sprzed krótkiej chwili.
Rozbrzmiał się Marsz Mendelsona. Dominika doszła do swojego przyszłego męża, a ten uchwycił ją pod łokciem i ruszyli w rytm płynącej melodii. Za nimi prócz Sary szedł Bastian - drużba Holgera.
Zatrzymali się przed głównym ołtarzem, przy którym stał ksiądz. Organy przestały grać, nastała cisza, przerywana cichymi odgłosami oddechów zgromadzonych.
- Dziś zebraliśmy się tutaj, w tej jakże radosnej chwili, aby połączyć węzłem małżeńskim Dominikę Nowak i Holgera Badstubera. Moi drodzy, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy. - odparli zgodnie, wpatrując się w siebie wzajemnie.
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?
- Chcemy.
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?
Narzeczeni uśmiechnęli się do siebie. Przecież mieli już jedno maleństwo, które kochali tak samo jak i siebie-czyli ponad życie.
- Chcemy.
Kapłan końcem stuły zawiązał ich dłonie, które trzymali razem.
- Powtarzaj za mną - mężczyzna zwrócił się do dziewczyny - Ja Dominika...
- Ja Dominika, biorę Ciebie Holgerze, za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci.
Ksiądz uśmiechnął się pod nosem, pozwalając, aby i Badstuber sam wypowiedział słowa przysięgi:
- Ja Holger biorę Ciebie Dominiko za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci.
Kapłan odwinął stułę z ich dłoni, a Schweini podał obrączki, które zostały uświęcone. Holger nałożył jedną z nich na serdeczny palec (już) swojej żony i wypowiedział:
- Dominiko przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Teraz przyszła kolej Dominiki. Wsunęła ją na jego palec, mówiąc:
- Holgerze, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
- Ogłaszam Was mężem i żoną.
Ich usta złączyły się w krótkim, ale jakże słodkim pocalunku. Tyle czekania, by wreszcie ich marzenia mogły stać się rzeczywistością. Miłość jego życia. Jej ideał... Wreszcie jako małżeństwo, jako jedność.
Uroczyście opuścili świątynię. Będąc już na zewnątrz, zostali sowicie obsypani ryżem, na szczęście. Potem nadeszła kolej na życzenia. Rodzice... Ah, rodzic. Była tylko Helga, matka Holgera. Jej rodzicielki nie było... Dominika starała się nie pokazywać tego, że brakuje jej matki i chyba się jej to udało. Holger nie musiał się o nic pytać - Sarah uprzednio go powiadomiła.
Gdy większość zgromadzonych złpożyła życzenia nowożeńcom, wszyscy skierowali się do swoich samochodów, by pojechać do domu weselnego, znajdującego się tuż za Monachium. Po kilkunastu minutach jazdy znaleźli się u celu. Opuszczając limuzynę Pary Młodej Holger podniósł swoją żonę i wniósł ją na miejsce uroczystości, gdzie przywitali ich właściciele dworku, zapraszając parę do pierwszego tańca, wykonywaną przez małżonków.
Państwo Badstuber ruszyło na środek parkietu. Wreszcie mogli nacieszyć się sobą - od momentu wypowiedzenia sobie sakramentalnego 'tak' i opuszczenia katedry, nie zamienili ze sobą słowa, bo każdy chciał choć przez chwilę pobyć w ich towarzystwie.
Polka z nieskrywaną radością znalazła się w objęciach swojego męża. Tam, gdzie miała spędzić już resztę swego życia...
- Kocham Cię. - szepnęła, muskając jego usta.
- Ja Ciebie też. Najmocniej w świecie. - odwzajemnił pieszczotę, a całą salę wypełniły oklaski i krzyci: 'gorzko, gorzko!'
_____________________
Takim słodkim rozdziałem oświadczam iż jest to przedostatni wpis na tym blogu. Jeszcze tylko epilog i podziękowania. Jestem tego pewna, że z dniem kiedy to oddam Wam do przeczytania epilog, z moich oczu wypłynie łza i to nie jedna.Jest to moje najdłuższe opowiadanie, bo 'siedziałam' nad nim cały sierpień (pierwsza część) i od października po dzień dzisiejszy i przez najbliższe kilka dni z drugą częścią. Wiem, że to jeszcze nie czas na podziękowania, ale teraz chcę Wam podziękować za ten czas, który poświęcaliście, aby przeczytać moje wypociny :")
Pytania?
Autorka ♥
Pytania?
Autorka ♥
Świetne, ale krótkie ;c
OdpowiedzUsuńAle i tak czekam na nexta <3
Jejku! To pierwszy Twój blog, którego zaczęłam czytać, a on już się skończył :'(
OdpowiedzUsuńSmutno, darzyłam go największą sympatią :( Ale cóż.. będzie jeszcze epilog, a ten rozdział był wzruszający i słodki! :* (z przyzwyczajenia chciałam napisać:,, czekam na następny rozdział'' a przecież to już koniec :( (:D)
jej! super *___*
OdpowiedzUsuńgeniusz!
podoba mi się jedno zdjęcie na tle mrrrr ^^
DOOOOMI <3 ODDAJ MI SWÓJ TALENT !! <3
OdpowiedzUsuńTakie to przepiękne, cudowne aawww <3 *-*
Kochaaaam to bardzo mocno i zawsze ci to będę powtarzać <3
Holgi <3
Czekam na kolejny
Buziaki ;*
szkoda że to już koniec ;(
OdpowiedzUsuńten blog był serio fajny :)
o kurde ;o już koniec?! pamiętam jakbym wczoraj czytała dopiero 23 rozdział, a tu już koniec... no nic, taka kolej rzeczy :)
OdpowiedzUsuńco do rozdziału: chyba nie muszę Ci mówić, że piszesz genialnie? a jeśli jeszcze nie wiedziałaś to teraz się z tym pogódź :D
rozdział jest świetny! czekam na końcówkę <3