- Zobaczymy się na ślubie? - spytała Nowakówna swoją matkę, gdy były już razem w hali odlotów.
- Postaram się.
- Trzymam Cię za słowo. To... Do zobaczenia.
- Kocham Cię, córeczko. - ścisnęła ją w pasie i odeszła, szukając swojego samolotu.
Dwudziestolatka stała na swoim miejscu, dopóki rodzicielka nie zniknęła jej z oczu, wtedy to zadecydowała się wrócić do domu.
*Polska*
Iwona wylądowała na lotnisku w Warszawie. Nic nie mówiła o dokładnej dacie powrotu, dlatego nikt po nią nie przyjechał. Zamówiła taksówkę i pojechała do siebie, jakby robiąc niespodziankę rodzinie.
- Patrzcie, kto wrócił! - usłyszała w ramach powitania.
- I jak, znalazłaś ją? - spytała Asia.
- A owszem, znalazłam ją. I nawet udało nam się normalnie porozumieć.
- To gratuluję.
- Jak Cię potraktowała?
- Dobrze. Jak na to, co jej zrobiłam, to dobrze.
- To świetnie. - skomentował Nikodem, wracając do swoich czynności.
Iwona poszła do swojej sypialni i odświeżyła się po podróży. Następnie się rozpakowała i zasiadła przed laptopem, spełniając obietnicę daną córce. Szukała biletu na kolejny lot do Niemiec.
Nie wie jeszcze, czy powiedzieć o tym siostrze i siostrzeńcowi, czy nie. Z czasem zobaczy.
Po kilkunastu minutach zabukowała bilet na dzień przed ślubem i jedyne co jej pozostało, to prezent. Wykosztowywała się i to bardzo, ale przez kilka lat sumiennie gromadziła pieniądze i lokowała je w wysokoprocentowych lokatach, które namnażały kwotę, dzięki czemu trochę się uzbierało, więc teraz "mogła szaleć".
*Monachium*
Przygotowania do ślubu szły pełną parą. Dominika nadal nie wiedziała, czy jej matka się pojawi czy nie.
- Lisa... A co jeśli nie przyjedzie? - spytała Muellerównę, gdy szukały idealnych dodatków do sukni ślubnej, którą miała założyć już za kilka dni.
- Spokojnie, myśl pozytywnie. - odparła Lisa, podając jej kolejne pudełko z obuwiem.
- Postaram się. - mruknęła, otwierając je.
***
Po kilku godzinach szwędania się po sklepach obuwniczych w końcu wybrała te buty, które jej się sposobały, i które idealnie pasowały do sukienki.
Gdy wróciły do domu Nowakówny i Badstubera, zastały go i Muellera próbujących nakarmić Lisę musem owocowym.
- Hejka moje skarby. - powiedziała, całując Holgera w policzek, a Lisę w główkę. Dziecko skorzystało na okazji i złapało za włosy swoją mamę, chyba licząc na to, że wyciągnie ją z siedziska. Polka tak uczyniła, jednocześnie zabierając narzeczonemu słoiczek z jedzeniem.
- Gdzie mi z moim dzieckiem idziesz? - spytał, ruszając za narzeczoną.
- To też moje dziecko. - zaśmiała się, siadając na kanapie. Obok siebie usadziła dziewczynkę i zaopatrzona w łyżeczkę zaczęła ją karmić.
- Chciałem się wykazać, a Ty mi szansę odbierasz. - wymruczał jej do ucha.
- Chcesz się przy Thomasie pokazać. - odparła, pokazując mu język.
- Thomas i tak wie swoje. - rzucił się Mueller, zbierając się z żoną do wyjścia. - Do zobaczenia! - zawołał wraz z Lisą, nim zniknęli z ich domu.
Dominika "wciągnęła" się w karmienie małej Lisy, a Holger postanowił przyrządzić dla partnerki i siebie posiłek.
Gdy wstawiał lasagne do piekarnika, rozbrzmiał się dzwonek do drzwi.
- Spodziewasz się kogoś? - zwrócił się do Polki, która szła otworzyć.
- Ute, mamo! - zawołała radośnie na widok gości. Badstuber nastawił posiłek, aby się upiekł i poszedł się przywitać z matką i siostrą.
- A Was co sprowadza o takiej porze? - spytał, gdy goście znaleźli się w salonie.
- Wiesz... Słyszałam, że robisz dziś kolację i postanowiłyśmy z mamą do Was wpaść. - odparła żartobliwie jego siostra, biorąc Małą na ręce.
- Bardzo śmieszne. - Holger pokazał jej język.
- A oni jak zawsze... - westchnęła Dominika, idąc do kuchni. - Chcecie coś do picia?
- Herbatę poproszę. - odparła Helga.
- A ja kawę. - powiedziała Ute. - Będę miała więcej siły by Cię denerwować. - zwróciła się do swojego brata, który pokręcił głową, gdy ta skończyła swoją wypowiedź.
*Polska, dzień wylotu Iwony do Niemiec*
Wszystko gotowe, Iwona już miała opuszczać dom, gdy coś, a raczej ktoś stanął jej na przeszkodzie...
- A Ty gdzie się wybierasz? - spytała Asia.
- Ja wiem gdzie. Nie Twój interes.
- A mój, bo mieszkamy razem w jednym domu, a w dodatku jesteś moją siostrą! Dopóki mi nie powiesz, nigdzie się nie wybierasz!
______________________
Omg, taki tam beznadziejny rozdział :( Ale obiecałam sobie go dodać w dniu urodzin Holgera, więc jest ♡
A i nadal nie wiem, ile jeszcze rozdziałów minie, nim go skończę. Ale pomału przygotowujcie się, bo końcówka się zbliża :(
ALLES GUTE HOLGER ♡ Ten dzień jest bardziej przeze wyczekiwany mnie niźli dzień moich urodzin, hahah ♡
Nadal czekam, aż mi na tt odpiszesz ♡
Autorka ♡
Fajnie kicia :**
OdpowiedzUsuńWiesz, że... zresztą o tym napiszę Ci na priv xdd
Czekam na nowy (to co, że w dużej mierze go przeczytałam xdd)
Jest świetny! Nie gadaj, że beznadziejny! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział, w końcu to jest mój ulubiony blog z całej Twojej 'kolekcji' :D
Jej cudowne tooo no <33333
OdpowiedzUsuńMiło, że jej mama postanowiła jednak pojawić się na ślubie :D
Hahaha biedny Holgi, chciał nakarmić córkę a nie mógł tego zrobić xdd
Wiesz, że to uwielbiam nie? :D
Czekam na kolejny
Ściskam mocno ;***
No i cudownie ♡ podziwiam cie za taka ilosc rozdzialow ♡ czekam ^^
OdpowiedzUsuńojejku, jak cuudnie <3
OdpowiedzUsuńwszystko się dobrze układa :D
tylko ta końcówka mnie zaniepokoiła...
dawaj szybko nexta! <3
Mam nadzieję, że matka Dominiki naprawdę przemyślała swoje zachowanie i już nie namiesza w życiu swojej córki.
OdpowiedzUsuń