- Ale, czy Ty... Jesteś tego pewna? - jąkała Lisa.
- Pamiętajcie o tym, że jest jeszcze Holger. - Brander starała się zachować powagę. - Ostateczną decyzję podejmą razem.
Drzwi się otworzyły i usłyszeli kolejne głosy - Holgera i Bastiana.
- Oo, cześć. - zawołał Schweini, zbliżając się do Sary.
- Holger, Dominika chce Ci coś powiedzieć... - szepnęła Niemka. - Chodźcie... - zwróciła się do pozostałych gości.
Ehh, to mnie załatwiła. - pomyślała z przekąsem Polka. - To było takie wstępne...
- Taak? - zdziwił się.
Zostali sami.
- Bo wiesz... Tak wpadłam na pomysł, byśmy wyjechali...
- Też o tym myślałem. - wtrącił. - Gramy mecz z Polakami, wiesz? - pokiwała głową na zatwierdzenie. - W Polsce w dodatku. Moglibyśmy tam pojechać...
- Wspaniały pomysł. - skomentowała. - Kiedy zgrupowanie?
- Ostatni trening mamy jutro, a po nim wylot do Polski.
- To na co czekamy, pora się pakować...
***
Porankiem Holger wybył na trening. Ute znów czatowała na Iwonę, a Sarah znów siedziała z dziewczyną. Towarzyszyła im Lisa Mueller.
***
Wytrzymała tylko dzień. Chciała znów spróbować się z nią skontaktować.
Znów zjawiła się na tej ulicy. Znów chciała ją ujrzeć i spróbować porozmawiać.
Nie wiedziała, że ktoś ją obserwuje i że to nie Dominika otworzy jej drzwi...
Zdecydowanie weszła w ich bramkę i zadzwoniła do drzwi.
Zgodnie z planem otworzyła je Sarah
- Kim jesteś? - Nowak spytała po angielsku.
- Czemu nie chce pani dać jej spokoju? - odpowiedziała pytaniem. - Gdzie pani była przez ten czas, gdy pani potrzebowała?
- Gdzie moja córka?! - syknęła.
- Ona nie chce pani widzieć. Więc radzę dać jej spokój. - na 'koniec' zamknęła jej drzwi przed nosem.
Dominika stała na końcu korytarza, pocieszana przez Lisę i wpatrywała się tępo w drzwi, w których przed chwilą stała jej matka.
- Cii, kochana, nie płacz. - szeptała do niej.
- Pamiętaj, że dziś wieczorem wyjeżdżacie. - dodała Brander, także ją przytulając.
***
Holger podczas treningów z reprezentacją, poszedł powiadomić trenera.
- Trenerze! - zawołał.
- Tak? - Joachim wyszedł mu na przeciw.
- Czy mógłbym zabrać moją partnerkę ze sobą? - spytał spokojnie. - Partnerkę i dziecko. Sprawa...Dość poważna i nie mogę jej samej zostawić.
Loew chwilę milczał, by odpowiedzieć:
- Dobrze. Nie mam nic przeciwko temu. - Holger odetchnął z ulgą.- W sumie to z chęcią poznam Twoją Dominikę. - dodał z uśmiechem.
- Hah, dziękuję. - odparł uradowany.
Na treningu zawsze dawał z siebie wszystko. Oddawał serce, płuca i inne organy, by udowodnić, że jest dumny z reprezentowania Niemiec i Bayernu.
Jednak dziś dawał jeszcze więcej. Cieszył się z tego, że będzie mógł zabrać narzeczoną i córkę ze sobą. To zmotywowało go podwójnie.
Po treningu trener pochwalił piłkarza i dodał jeszcze:
- Obyś trafił bramkę na meczu z Polakami.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy.
***
Polka lepiej tym razem zniosła rozmowę.
- Gdyby Was nie było, zapewne siedziałabym skulona w kącie, albo coś w tym stylu... - przyznała.
- Ale my jesteśmy i poszło lepiej. A teraz miejmy nadzieję, że odpuści i da Wam spokój. - rzekła Sarah.
- Ciekawe jak idzie Ute? - spytała Lisa.
I jak 'na zawołanie' zadzwoniła siostra Holgera. Dziewczyna puściła rozmowę na głośnik.
~ Mam ją! Namierzyłam ją! - pisnęła triumfalnie.
- Super, cieszymy się z Tobą. - powiedziała Muellerówna.
~ To teraz i my możemy ją nachodzić... - powiedziała złowieszczo.
- Ute, ależ Ty złośliwa. - w cztery się zaśmiały.
~ No co? Nikt mi nie będzie nachodził mojej przyszłej bratowej!
- No dobrze, dobrze. - odparły.
~ Dobrze, ja kończę, bo jeszcze muszę tu do Was wrócić... Pa.
- Papapa. - rozłączyły się.
- Ej, która jest godzina? - palnęła Lisa.
- W pół do pierwszej.
- To niebawem powinni chłopcy wrócić. O której wylot?
- Przed piątą. - odparła Polka.
- A małą jak macie zamiar przetransportować? - pani Mueller się zdziwiła wizją transportu niemowlaka samolotem.
- Boże Lisa, tak samo jak samochodem. W foteliku. - Dominika zaśmiała się z jej miny.
- Dobra, transport, transportem... Co spakowałaś do walizki? To podstawowe pytanie! - pisnęła Sarah.
***
Nowakówna pokazywała, co spakowała, gdy do sypialni przyszedł Holger z Bastim i Thomasem.
- A te zawsze o ciuchach... - westchnęli razem.
- No co? Swoje zrobiłam, to też i mam czas na przyjemności. - zaśmiała się Polka. - Chodźcie, zjedzcie coś. Umieracie z głodu po treningu.
'Zgarnęła' wszystkich do jadalni i przy pomocy Niemek podała typowo Polski obiad - schabowe.
- Przygotujcie się na tydzień życia na czymś takim. - zauważył Bastian, zjadając swoją porcję z prędkością światła.
- Albo na bigosie! - zaśmiała się Sarah.
- Bigos... - rozmarzył się Thomas.
- Lisa, chyba muszę Cię nauczyć robić takie 'specjały' - dziewczyna szepnęła pani Mueller.
- Oj, wypadało by... - zachichotała.
_________________
Taki tam :)
Końcówka mnie rozbroiła :D
Nie mogłabym sprawić, że oni by z Monachium wyjechali ;_;
Próbowałam to sobie wyobrazić, ale prędzej czy później matka Dominiki by ich namierzyła, prawda? :D
Pytania?
Autorka ♥
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ
Brak słów jak to cudo opisać! Jest takie fantastyczne że czytałabym i czytała! :D
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! ;* Końcówka mnie przyznam że rozbawiła! Oby coraz więcej takich momentów. :)
Czekam na kolejny! ;)
hahahaha :D końcówka the best ^^
OdpowiedzUsuńfajnie, że wylatują do Polski, może być ciekawie :D
Boże audiahdja! ;x
OdpowiedzUsuńCudaśne, piękne <333
brak słów xddd
Końcówka hahah :D
Czekam na kolejny
Buziaki kochana ; ***
OO *_____* Świetne <3
OdpowiedzUsuń