wtorek, 19 listopada 2013

Das einunddreißigste Kapitel

- Ale, czy Ty... Jesteś tego pewna? - jąkała Lisa.

- Pamiętajcie o tym, że jest jeszcze Holger. - Brander starała się zachować powagę. - Ostateczną decyzję podejmą razem.

Drzwi się otworzyły i usłyszeli kolejne głosy - Holgera i Bastiana.

- Oo, cześć. - zawołał Schweini, zbliżając się do Sary.

- Holger, Dominika chce Ci coś powiedzieć... - szepnęła Niemka. - Chodźcie... - zwróciła się do pozostałych gości.

Ehh, to mnie załatwiła. - pomyślała z przekąsem Polka. - To było takie wstępne... 

- Taak? - zdziwił się.

Zostali sami.

- Bo wiesz... Tak wpadłam na pomysł, byśmy wyjechali...

- Też o tym myślałem. - wtrącił. - Gramy mecz z Polakami, wiesz? - pokiwała głową na zatwierdzenie. - W Polsce w dodatku. Moglibyśmy tam pojechać...

- Wspaniały pomysł. - skomentowała. - Kiedy zgrupowanie?

- Ostatni trening mamy jutro, a po nim wylot do Polski.

- To na co czekamy, pora się pakować...
***


Porankiem Holger wybył na trening. Ute znów czatowała na Iwonę, a Sarah znów siedziała z dziewczyną. Towarzyszyła im Lisa Mueller.
***


Wytrzymała tylko dzień. Chciała znów spróbować się z nią skontaktować.

Znów zjawiła się na tej ulicy. Znów chciała ją ujrzeć i spróbować porozmawiać.

Nie wiedziała, że ktoś ją obserwuje i że to nie Dominika otworzy jej drzwi...

Zdecydowanie weszła w ich bramkę i zadzwoniła do drzwi.

Zgodnie z planem otworzyła je Sarah

- Kim jesteś? - Nowak spytała po angielsku.

- Czemu nie chce pani dać jej spokoju? - odpowiedziała pytaniem. - Gdzie pani była przez ten czas, gdy pani potrzebowała?

- Gdzie moja córka?! - syknęła.

- Ona nie chce pani widzieć. Więc radzę dać jej spokój. - na 'koniec' zamknęła jej drzwi przed nosem.

Dominika stała na końcu korytarza, pocieszana przez Lisę i wpatrywała się tępo w drzwi, w których przed chwilą stała jej matka.

- Cii, kochana, nie płacz. - szeptała do niej.

- Pamiętaj, że dziś wieczorem wyjeżdżacie. - dodała Brander, także ją przytulając.
***


Holger podczas treningów z reprezentacją, poszedł powiadomić trenera.

- Trenerze! - zawołał.

- Tak? - Joachim wyszedł mu na przeciw.

- Czy mógłbym zabrać moją partnerkę ze sobą? - spytał spokojnie. - Partnerkę i dziecko. Sprawa...Dość poważna i nie mogę jej samej zostawić.

Loew chwilę milczał, by odpowiedzieć:

- Dobrze. Nie mam nic przeciwko temu. - Holger odetchnął z ulgą.- W sumie to z chęcią poznam Twoją Dominikę. - dodał z uśmiechem.

- Hah, dziękuję. - odparł uradowany.

Na treningu zawsze dawał z siebie wszystko. Oddawał serce, płuca i inne organy, by udowodnić, że jest dumny z reprezentowania Niemiec i Bayernu.

Jednak dziś dawał jeszcze więcej. Cieszył się z tego, że będzie mógł zabrać narzeczoną i córkę ze sobą. To zmotywowało go podwójnie.

Po treningu trener pochwalił piłkarza i dodał jeszcze:

- Obyś trafił bramkę na meczu z Polakami.

- Zrobię wszystko co w mojej mocy.
***


Polka lepiej tym razem zniosła rozmowę.

- Gdyby Was nie było, zapewne siedziałabym skulona w kącie, albo coś w tym stylu... - przyznała.

- Ale my jesteśmy i poszło lepiej. A teraz miejmy nadzieję, że odpuści i da Wam spokój. - rzekła Sarah.

- Ciekawe jak idzie Ute? - spytała Lisa.

I jak 'na zawołanie' zadzwoniła siostra Holgera. Dziewczyna puściła rozmowę na głośnik.

~ Mam ją! Namierzyłam ją! - pisnęła triumfalnie.

- Super, cieszymy się z Tobą. - powiedziała Muellerówna.

~ To teraz i my możemy ją nachodzić... - powiedziała złowieszczo.

- Ute, ależ Ty złośliwa. - w cztery się zaśmiały.

~ No co? Nikt mi nie będzie nachodził mojej przyszłej bratowej!

- No dobrze, dobrze. - odparły.

~ Dobrze, ja kończę, bo jeszcze muszę tu do Was wrócić... Pa.

- Papapa. - rozłączyły się.

- Ej, która jest godzina? - palnęła Lisa.

- W pół do pierwszej.

- To niebawem powinni chłopcy wrócić. O której wylot?

- Przed piątą. - odparła Polka.

- A małą jak macie zamiar przetransportować? - pani Mueller się zdziwiła wizją transportu niemowlaka samolotem.

- Boże Lisa, tak samo jak samochodem. W foteliku. - Dominika zaśmiała się z jej miny.

- Dobra, transport, transportem... Co spakowałaś do walizki? To podstawowe pytanie! - pisnęła Sarah.
***


Nowakówna pokazywała, co spakowała, gdy do sypialni przyszedł Holger z Bastim i Thomasem.

- A te zawsze o ciuchach... - westchnęli razem.

- No co? Swoje zrobiłam, to też i mam czas na przyjemności. - zaśmiała się Polka. - Chodźcie, zjedzcie coś. Umieracie z głodu po treningu.

'Zgarnęła' wszystkich do jadalni i przy pomocy Niemek podała typowo Polski obiad - schabowe.

- Przygotujcie się na tydzień życia na czymś takim. - zauważył Bastian, zjadając swoją porcję z prędkością światła.

- Albo na bigosie! - zaśmiała się Sarah.

- Bigos... - rozmarzył się Thomas.

- Lisa, chyba muszę Cię nauczyć robić takie 'specjały' - dziewczyna szepnęła pani Mueller.

- Oj, wypadało by... - zachichotała.


_________________
Taki tam :)
Końcówka mnie rozbroiła :D
Nie mogłabym sprawić, że oni by z Monachium wyjechali ;_;
Próbowałam to sobie wyobrazić, ale prędzej czy później matka Dominiki by ich namierzyła, prawda? :D

Pytania?

Autorka ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ

4 komentarze:

  1. Brak słów jak to cudo opisać! Jest takie fantastyczne że czytałabym i czytała! :D
    Rozdział genialny! ;* Końcówka mnie przyznam że rozbawiła! Oby coraz więcej takich momentów. :)
    Czekam na kolejny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha :D końcówka the best ^^
    fajnie, że wylatują do Polski, może być ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże audiahdja! ;x
    Cudaśne, piękne <333
    brak słów xddd
    Końcówka hahah :D
    Czekam na kolejny
    Buziaki kochana ; ***

    OdpowiedzUsuń