- Chcesz tego? Na pewno? - spytał Holger, nim wysiedli z samochodu.
- Tak. Może wreszcie będziemy mieli spokój. - odparła dziewczyna, odpinając pas.
- Miejmy nadzieje. - szepnął sam do siebie.
***
Gdy weszli na lotnisko, od razu doskoczyli do nich Gomez i Goetze. Tuż za nimi szli Thomas z Bastim.
- A Wy się rozstać nie możecie? - zaśmiał się napastnik, witając się z nimi.
- Jadę z Wami. - odpowiedziała Polka.
- Tak bardzo go pilnujesz? - spytał Goetze, szczerząc się do nich.
- Za nic w świecie nie przegapię wizyty do rodzinnego kraju. - odparła z lekko wymuszonym uśmiechem.
Holger chrząknął. Thomas z Bastianem odwrócili wzrok... Tak zareagowali na odpowiedź Polki.
Mario próbował znaleźć odpowiedź na nagłą zmianę nastroju znajomych, dopóki nie przyszedł do nich Joachim.
- Witamy, witamy. - powiedział ciepło Loew. - Odpowiada Ci wizja spędzenia tygodnia z dziećmi? - zaśmiał się.
- Na pewno gorzej niż Lisa nie będą się zachowywać. - zapewniła go.
- Lisa? - powtórzył, zastanawiając się, kto to.
- Nasza... To znaczy Holgera i moja córeczka. - odparła, wskazując wolną ręką na fotelik, który trzymała.
- Przyjmijcie moje spóźnione gratulacje. - powiedział Jogi z szerokim uśmiechem.
- Dziękujemy. - powiedziała za nich obje, bo Holger 'zajęty' był rozmową z Gomezem.
***
Przelot odbył się bez problemów.
Dominika z Lisą przespały większość, a Holger dalej debatował z zawodnikiem Fiorentiny.
Gdy wyszli z lotniska ich oczom ukazała się... Warszawa.
Witamy w domu. - pomyślała z sarkazmem. Jej domem było teraz Monachium...
- Wspomnienia wracają. - szepnęła Polka do siebie.
- Nic się nie zmieniło, od kiedy byliśmy tu ostatnio... - rzekł Bastian.
Holger zauważył zmianę zachowania dziewczyny i przytulił ją od tyłu.
- Co tak stoicie? - zapytał Goetze.
- Nie zjedzą Was! - zaśmiał się niedoinformowany Gomez.
A skąd wiesz? - pomyślała dziewczyna stawiając powoli krok, a potem kolejny, dopóki nie dotarli do autobusu drużyny.
***
*W Monachium*
Iwona nie wiedziała, że Badstubera i jej córki nie na w Niemczech. Sądziła, że nadal są u siebie i zadecydowała po raz kolejny iść do ich domu
Do trzech razy sztuka. - pomyślała, wchodząc na ich posesję.
Zadzwoniła dzwonkiem. Nic.
Puknęła kilkanaście razy w drzwi. Nic. Zero reakcji.
Nikogo nie było w ich domu.
Ute w ważnych sprawach pojechała do Memmnigen, Lisa z Sarah wyjechały na pokazy...
Kobieta zadecydowała, że przyjdzie później.
Może znów gdzieś pojechali. - pomyślała, odchodząc.
***
Kolejnego poranka także przybyła, a w domu nikogo nie było.
Uprzedniego wieczoru napisała kartkę z prośbą o jakikolwiek kontakt ze strony córki. Dziwnie to wyglądało, że ją nachodziła, więc postanowiła dać jej 'wolną rękę' i żeby sama się z nią skontaktowała.
Czy to zrobi? A któż to wie?
***
*Polska*
Zakwaterowanie, zapoznanie z okolicą i boiskami treningowymi minęły szybko. Dominika cały ten czas przesiedziała w hotelowym pokoju, zajmując się córeczką.
W międzyczasie otrzymała wiadomość od Sary: "Hej, słoneczko. Jak minął lot? Wszystko z Tobą dobrze? Odpisz, xoxo PS. Macie pozdrowienia od Lisy. :* PS2. Pilnuj nam tu Bastiego i Thoma :D"
Uśmiechnęła się i sprawnie jej odpisała: "Hejka, skarbie. Nie wiem, przespałam większość, hah. Wszystko jak na razie w najlepszym porządku. Pozdrów ją od nas :* Haha, postaram się :D "
***
Wieczorem, zwołano całą ekipę na kolację. Jednak chłopcy zamiast skupiać się na porządnym zjedzeniu, otaczali miejsce, gdzie siedziała Dominika z Lisą i Holgerem. Głównym obiektem ich obserwacji była... Lisa.
- Dziecko mi oczarują no. - zaśmiała się Polka.
- Byście się postarali o swoje. - dodał Badstuber.
- Wolimy patrzeć na dzieci innych! - odparł ze śmiechem Gomez.
- Dobrze, ale jeść też musicie. - rzuciła stanowczym tonem Dominika.
- Jedzenie nie zając nie ucieknie. - wtrącił się Neuer.
- Lisa też, bo jak wiecie, nie chodzi jeszcze.

- Ale ją zabierzesz! - pisnął rozpaczliwie Draxler.
- Dzieci są słodkie! - zawołali chórem piłkarze Die Nationalmannschaft.
- Zobaczymy jak wszyscy będziecie mieć swoje. - rzekła panna Nowak z serdecznym uśmiechem. - A teraz szamać, bo zabiorę małą i 'wujkowie' już jej dziś nie zobaczą. - zagroziła.
- Już jemy! - odparli.
Nie trudno było zgadnąć, czemu piłkarze nie chcieli oddalać się od małej Lisy. Jak każdy noworodek była słodka i skupiała całą uwagę na sobie.
- A Ty co, też nie jesz? - spytała się swojego narzeczonego. - Mam ja się zabrać stąd? - zaśmiała się.
- Już lecę! - także się zaśmiał. - Przynieść Ci coś? - spytał, wskazując na szwedzki stół, przy którym oblegali już piłkarze.
- Nie jestem głodna. - zapewniła go.
Pokiwał głową, oddalając się od niej w kierunku swoich kolegów z reprezentacji. Po chwili już wrócił niosąc porcję jedzenia dla siebie i narzeczonej.
- Proszę. - powiedział, siadając obok niej. - Nie marudź, tylko jedz. I ani słowa sprzeciwu!
Polka westchnęła ciężko i przyjrzała się zawartości tacy, jaką przyniósł ze sobą Badstuber. Trochę owoców, warzyw i kanapki (zapewne przygotowane własnoręcznie przez Holgera). A obok nich dwa kubki z gorącym napojem.
Odłożyła małą do kołyski i wybrała jabłko, na co piłkarz westchnął tylko.
- Co? - spytała.
- Liczyłem, że weźmiesz co innego. - rzekł, zabierając z talerza sałatkę warzywną.
- Odezwał się ten, co by mógł wziąć co innego, a nie chciał. - odgryzła.
___________________________
Hmm, to tak. Kolejny rozdział, to będzie mecz Polska-Niemcy, a w nim... Tego się już przekonacie, czytając kolejny :3
To już drugi rozdział, który wyszedł mi długi. Chyba że tylko mi się tak wydaje :)
Myślę, czy jest sens dalej go pisać... Komentarzy ubywa z każdym nowym rozdziałem...
Pytania?
Autorka.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ :)))
Pierdol się, nie informujesz mnie suko <3
OdpowiedzUsuńWspaniały, cudowny, etc. Ale Ty to już wiesz <3
Kocham Cię idiotko <3
Ja? Cię... Nie informuję?
UsuńA pojebało?
Ja bardziej Cię kocham debilko <3
Rozdział ME GUSTA! <3
OdpowiedzUsuńNo po prostu cudo! <3 A ile emocji!
Pisz i nie przestawaj! :)
Już nie mogę się doczekać kolejnego ;)
Gotze się pojawił <33333 dawaj szybko :3
OdpowiedzUsuńRozdzial genialny! :*. Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńRozdział Piękny! <3
OdpowiedzUsuńAww Mario ♥ <3
Hahahah mała ma powodzenie xd
Czekam na kolejny kochana ;***
jest sens i to jaki!!
OdpowiedzUsuńmusisz go dalej pisać bo jak nie to Cię zabiję!!! xD
rozdział świetny, dawaj nexta! <3
Ciekawa jestem, czy Dominika zdecyduje się skontaktować z matką...
OdpowiedzUsuńświetny rozdział! ;3
OdpowiedzUsuńuwielbiam tego bloga ♥
OdpowiedzUsuń