niedziela, 20 października 2013

Das dreiundzwanzigste Kapitel

- Mam! - syknął Holger z triumfem w głosie, w trakcie drogi do szpitala.

- No brawo geniuszu. A teraz czytaj.

- „ Jak zatwierdza nasza informatorka, Dominika Nowak, narzeczona Holgera Badstubera - powiedział Holger z wyraźną dumą w głosie. Lecz gdy zaczął czytać dalej, jego ton momentalnie się zmienił - znów trafiła do szpitala. Początkowo wszyscy sądzili, że to tylko nagłe skurcze porodowe, jednak na tym się nie skończyło. Owszem, dziecko się urodziło, ale z jego matką jest gorzej... - piłkarz przerwał czytanie, czując rosnącą gulę w gardle.

- Holger... - nie zareagował. - Holger! Co jest?

- Prawdopodobnie rak znów zaatakował. Niestety nikt nie chce nam tego potwierdzić, więc to tylko nasze przypuszczenia... Miejmy nadzieję, że mało trafne. ”

- Spokojnie, to tylko gazety.

- Ale nie powinni pisać o czymś takim! - na chwilę zamilkł, łącząc wszystkie fakty. - Ehh... To wszystko zaczęło się od tego, gdy spotkała tego swojego pieprzonego kuzyna!

- Zaraz, chwila... CO?!

- Tak... Sam to dopiero teraz zrozumiałem. 

- Ale jak go spotkała?! 

- No normalnie, znalazł ją... 

- Niezła rodzinka. - westchnął pomocnik.

- Tak... Gdyby go nie zobaczyła, wszystko by inaczej wyglądało... 

- Za tydzień byście brali ślub... - mruknął Basti.

- Z tego wszystkiego, to już pogubiłem się, ile dni minęło od tego wszystkiego...

- Dziś mamy dwudziesty ósmy luty. - przypomniał mu. 

Holger przez chwilę drapał się po głowie.

- Hmm... Lisa urodziła się dziewiętnastego stycznia, czyli to już ponad miesiąc jak Dominika jest w śpiączce... Miesiąc piekła. 

- Wszystko się ułoży. - Bastian próbował podnieść przyjaciela na duchu.
***

Wizyta w szpitalu minęła jak zawsze. Lekarze nadal nie potrafili powiedzieć, co jest z Dominiką, co Holgera strasznie zdenerwowało.

- Chyba pora szukać kolejnych specjalistów... - mruknął Badstuber, gdy wrócił do domu.

- Nie łam się synku - powiedziała jego mama. - Coś tak czuję, że ona niedługo się wybudzi.

Holger w odpowiedzi obdarzył rodzicielkę bladym uśmiechem, prosząc w głowie by jej intuicja dobrze podpowiadała.
***

Był w szpitalu. Lekarz nic nie mówił, tylko prowadził go długim korytarzem. 

Gdy otworzył drzwi [lekarz] wyszeptał:


- Przykro mi...


Na sali ujrzał łóżko okryte białym materiałem. Cały się trzęsąc, podszedł do niego.


Odkrył je i zobaczył martwą twarz Dominiki.


- Nie! - krzyknął, podnosząc głowę z poduszki.


To sen. To TYLKO sen. - powiedział w myślach próbując się podnieść na duchu. - Cholernie realistyczny... - wstał z łóżka i ruszył w stronę pokoju małej, sprawdzić, czy śpi.

Miesięczna dziewczynka spała. Piłkarz stał przez dłuższą chwilę i przyglądał się owocowi miłości Polki i jego.

Tylko los mógł pomóc mu by dziewczyna była razem z nim i ich dzieckiem cała i zdrowa.
***

Nie udało się jej uratować. A dziś nastał dzień jej pogrzebu. Nie ma jej, nie będzie jej. Nigdy nie zobaczyła ich dziecka. I nie zobaczy...

Na cmentarzu zgromadzili się wszyscy gracze i rodzina Holgera. Oczywiście nigdzie nie było sprawców tego wszystkiego - jej rodziny. 


To była ich wina. - pomyślał Holger, czując spływające po policzkach łzy. Chowali ją w ziemi. Już nigdy nie dotknie jej, nie ujrzy jej uśmiechu, nie usłyszy jej głosu...


Został sam na cmentarzu. Helga zabrała małą ze sobą, by mógł choć przez chwilę pobyć sam.



- Holger... - usłyszał kobiecy głos. JEJ głos - Spraw by mała o mnie pamiętała.


- Obiecuję. - szepnął. - Czemu stąd odeszłaś? Czemu zostawiłaś nas samych? - zadawał pytania patrząc na grób.


- Przepraszam Cię za to. Nie wiem, nie mogłam wytrzymać tego... 


Dźwięki telefonu zmusiły go do pobudki. W śnie nie dowiedział się niczego, ale podejrzewał odpowiedź - nie mogła wytrzymać tego, że oni gdzieś mogą tam być.


Dzwonili ze szpitala...

____________________
Tak, znów przerywam C; Co mogliby powiedzieć te osoby, które dzwoniły ze szpitala? :)

Sama płakałam, jak to pisałam. Nadal nie wiem, czy mam uśmiercać Dominikę. 


A Weroniko, to jest ta niespodzianka, o której próbowałam Ci wczoraj powiedzieć :D

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ


Pytania?

Autorka ♥

6 komentarzy:

  1. o Boże! oni nie mogą powiedzieć tego co myślę ;cccc po prostu nie mogą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, aż miałam łzy w oczach.
    Cudnie piszesz! :) Zapraszam do mnie :>

    OdpowiedzUsuń
  3. o boże, popłakałam się! Domi musi życ!

    OdpowiedzUsuń
  4. Płakałam ;,c Dominika ma żyć ;>
    Rozdział genialny! :D
    Czekam z niecierpliwością na kolejny! >.<

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam już naszykowanego mopa, więc się bój!
    Rozdział świetny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu beczę ;c
    Ona musi żyć ! ;]
    Mam cały kartonik chusteczek przy sobie :D
    Rozdział cudny.
    Czekam na kolejny
    Buziaki;*

    OdpowiedzUsuń