- No brawo geniuszu. A teraz czytaj.
- „ Jak zatwierdza nasza informatorka, Dominika Nowak, narzeczona Holgera Badstubera - powiedział Holger z wyraźną dumą w głosie. Lecz gdy zaczął czytać dalej, jego ton momentalnie się zmienił - znów trafiła do szpitala. Początkowo wszyscy sądzili, że to tylko nagłe skurcze porodowe, jednak na tym się nie skończyło. Owszem, dziecko się urodziło, ale z jego matką jest gorzej... - piłkarz przerwał czytanie, czując rosnącą gulę w gardle.
- Holger... - nie zareagował. - Holger! Co jest?
- Prawdopodobnie rak znów zaatakował. Niestety nikt nie chce nam tego potwierdzić, więc to tylko nasze przypuszczenia... Miejmy nadzieję, że mało trafne. ”
- Spokojnie, to tylko gazety.
- Ale nie powinni pisać o czymś takim! - na chwilę zamilkł, łącząc wszystkie fakty. - Ehh... To wszystko zaczęło się od tego, gdy spotkała tego swojego pieprzonego kuzyna!
- Zaraz, chwila... CO?!
- Tak... Sam to dopiero teraz zrozumiałem.
- Ale jak go spotkała?!
- No normalnie, znalazł ją...
- Niezła rodzinka. - westchnął pomocnik.
- Tak... Gdyby go nie zobaczyła, wszystko by inaczej wyglądało...
- Za tydzień byście brali ślub... - mruknął Basti.
- Z tego wszystkiego, to już pogubiłem się, ile dni minęło od tego wszystkiego...
- Dziś mamy dwudziesty ósmy luty. - przypomniał mu.
Holger przez chwilę drapał się po głowie.
- Hmm... Lisa urodziła się dziewiętnastego stycznia, czyli to już ponad miesiąc jak Dominika jest w śpiączce... Miesiąc piekła.
- Wszystko się ułoży. - Bastian próbował podnieść przyjaciela na duchu.
***
Wizyta w szpitalu minęła jak zawsze. Lekarze nadal nie potrafili powiedzieć, co jest z Dominiką, co Holgera strasznie zdenerwowało.
- Chyba pora szukać kolejnych specjalistów... - mruknął Badstuber, gdy wrócił do domu.
- Nie łam się synku - powiedziała jego mama. - Coś tak czuję, że ona niedługo się wybudzi.
Holger w odpowiedzi obdarzył rodzicielkę bladym uśmiechem, prosząc w głowie by jej intuicja dobrze podpowiadała.
***
Był w szpitalu. Lekarz nic nie mówił, tylko prowadził go długim korytarzem.
Gdy otworzył drzwi [lekarz] wyszeptał:
- Przykro mi...
Na sali ujrzał łóżko okryte białym materiałem. Cały się trzęsąc, podszedł do niego.
Odkrył je i zobaczył martwą twarz Dominiki.
- Nie! - krzyknął, podnosząc głowę z poduszki.
To sen. To TYLKO sen. - powiedział w myślach próbując się podnieść na duchu. - Cholernie realistyczny... - wstał z łóżka i ruszył w stronę pokoju małej, sprawdzić, czy śpi.
Miesięczna dziewczynka spała. Piłkarz stał przez dłuższą chwilę i przyglądał się owocowi miłości Polki i jego.
Tylko los mógł pomóc mu by dziewczyna była razem z nim i ich dzieckiem cała i zdrowa.
***
Nie udało się jej uratować. A dziś nastał dzień jej pogrzebu. Nie ma jej, nie będzie jej. Nigdy nie zobaczyła ich dziecka. I nie zobaczy...
Na cmentarzu zgromadzili się wszyscy gracze i rodzina Holgera. Oczywiście nigdzie nie było sprawców tego wszystkiego - jej rodziny.
To była ich wina. - pomyślał Holger, czując spływające po policzkach łzy. Chowali ją w ziemi. Już nigdy nie dotknie jej, nie ujrzy jej uśmiechu, nie usłyszy jej głosu...
Został sam na cmentarzu. Helga zabrała małą ze sobą, by mógł choć przez chwilę pobyć sam.
- Holger... - usłyszał kobiecy głos. JEJ głos - Spraw by mała o mnie pamiętała.
- Obiecuję. - szepnął. - Czemu stąd odeszłaś? Czemu zostawiłaś nas samych? - zadawał pytania patrząc na grób.
- Przepraszam Cię za to. Nie wiem, nie mogłam wytrzymać tego...
Dźwięki telefonu zmusiły go do pobudki. W śnie nie dowiedział się niczego, ale podejrzewał odpowiedź - nie mogła wytrzymać tego, że oni gdzieś mogą tam być.
Dzwonili ze szpitala...
____________________
Tak, znów przerywam C; Co mogliby powiedzieć te osoby, które dzwoniły ze szpitala? :)
Sama płakałam, jak to pisałam. Nadal nie wiem, czy mam uśmiercać Dominikę.
A Weroniko, to jest ta niespodzianka, o której próbowałam Ci wczoraj powiedzieć :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ
Pytania?
Autorka ♥
Wizyta w szpitalu minęła jak zawsze. Lekarze nadal nie potrafili powiedzieć, co jest z Dominiką, co Holgera strasznie zdenerwowało.
- Chyba pora szukać kolejnych specjalistów... - mruknął Badstuber, gdy wrócił do domu.
- Nie łam się synku - powiedziała jego mama. - Coś tak czuję, że ona niedługo się wybudzi.
Holger w odpowiedzi obdarzył rodzicielkę bladym uśmiechem, prosząc w głowie by jej intuicja dobrze podpowiadała.
***
Był w szpitalu. Lekarz nic nie mówił, tylko prowadził go długim korytarzem.
Gdy otworzył drzwi [lekarz] wyszeptał:
- Przykro mi...
Na sali ujrzał łóżko okryte białym materiałem. Cały się trzęsąc, podszedł do niego.
Odkrył je i zobaczył martwą twarz Dominiki.
- Nie! - krzyknął, podnosząc głowę z poduszki.
To sen. To TYLKO sen. - powiedział w myślach próbując się podnieść na duchu. - Cholernie realistyczny... - wstał z łóżka i ruszył w stronę pokoju małej, sprawdzić, czy śpi.
Miesięczna dziewczynka spała. Piłkarz stał przez dłuższą chwilę i przyglądał się owocowi miłości Polki i jego.
Tylko los mógł pomóc mu by dziewczyna była razem z nim i ich dzieckiem cała i zdrowa.
***
Nie udało się jej uratować. A dziś nastał dzień jej pogrzebu. Nie ma jej, nie będzie jej. Nigdy nie zobaczyła ich dziecka. I nie zobaczy...
Na cmentarzu zgromadzili się wszyscy gracze i rodzina Holgera. Oczywiście nigdzie nie było sprawców tego wszystkiego - jej rodziny.
To była ich wina. - pomyślał Holger, czując spływające po policzkach łzy. Chowali ją w ziemi. Już nigdy nie dotknie jej, nie ujrzy jej uśmiechu, nie usłyszy jej głosu...
Został sam na cmentarzu. Helga zabrała małą ze sobą, by mógł choć przez chwilę pobyć sam.
- Holger... - usłyszał kobiecy głos. JEJ głos - Spraw by mała o mnie pamiętała.
- Obiecuję. - szepnął. - Czemu stąd odeszłaś? Czemu zostawiłaś nas samych? - zadawał pytania patrząc na grób.
- Przepraszam Cię za to. Nie wiem, nie mogłam wytrzymać tego...
Dźwięki telefonu zmusiły go do pobudki. W śnie nie dowiedział się niczego, ale podejrzewał odpowiedź - nie mogła wytrzymać tego, że oni gdzieś mogą tam być.
Dzwonili ze szpitala...
____________________
Tak, znów przerywam C; Co mogliby powiedzieć te osoby, które dzwoniły ze szpitala? :)
Sama płakałam, jak to pisałam. Nadal nie wiem, czy mam uśmiercać Dominikę.
A Weroniko, to jest ta niespodzianka, o której próbowałam Ci wczoraj powiedzieć :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=ROZDZIAŁY SĄ CZĘŚCIEJ
Pytania?
Autorka ♥
o Boże! oni nie mogą powiedzieć tego co myślę ;cccc po prostu nie mogą!
OdpowiedzUsuńJeju, aż miałam łzy w oczach.
OdpowiedzUsuńCudnie piszesz! :) Zapraszam do mnie :>
o boże, popłakałam się! Domi musi życ!
OdpowiedzUsuńPłakałam ;,c Dominika ma żyć ;>
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! :D
Czekam z niecierpliwością na kolejny! >.<
Mam już naszykowanego mopa, więc się bój!
OdpowiedzUsuńRozdział świetny!
Jezu beczę ;c
OdpowiedzUsuńOna musi żyć ! ;]
Mam cały kartonik chusteczek przy sobie :D
Rozdział cudny.
Czekam na kolejny
Buziaki;*