*Polska*
Nikt nie poruszał tematu Dominiki.
Ale to nie znaczyło, że nikt o niej nie myślał.
Każdy o niej pamiętał. No prawie każdy.
Tylko jej matka usilnie starała się zapomnieć.
Jednak to nie jest możliwe...
***
- Ciociu! - krzyknął Nikodem, syn Asi. - Dominika żyje!
Iwona nim odpowiedziała, wstrzymała się przed potokiem łez:
- ONA NIE ŻYJE! NIE POTRAFISZ ZROZUMIEĆ, ŻE OD DWÓCH LAT JEJ TU NIE MA?!
- Ale ona żyje! - Nikodem dalej się upierał. - To na pewno ona! - rzucił, zjawiając się w kuchni, gdzie przebywała matka Polki. - Jak myślisz, kto to? - wskazał na osobę towarzyszącą Badstuberowi.
Była nią dziewczyna, na oko koło dwudziestu lat, z szerokim uśmiechem i zaokrąglonym brzuszkiem, którą czule obejmował piłkarz.
- Z tego, co dobrze rozumiem, to ona jest w ciąży. Z nim.
- To na pewno nie ona. Ona nie żyje. Zrozum to. - próbowała go przekonać.
- Nie zrozumiem, bo jestem pewien, że to ona.
***
Nikodem dość długo szperał w sieci na temat wiadomości, czy jego kuzynka powiązała się z Badstuberem.
Aż wreszcie to znalazł...
Czemu o nas zapomniała? - pomyślał chłopak, przeglądając jej fotografie. Widać było na nich, że jest szczęśliwa z takiej sytuacji, jaka teraz jest.
Bez rodziny...? Ehh.. - westchnął w myślach, wyłączając urządzenie. - Spotkam się z nią i wszystko jej powiem. - dodał, myśląc o swojej kuzynce.
***
Matka Dominiki także nie spała. Myślała o tym, czego dziś się dowiedziała.
Dominika żyje. Jednak żyje. W ogóle ciągle żyła. Nigdy nie umarła.
Długo zwalczała tą myśl.
Czemu? by ktoś spytał.
Chyba zaczęła żałować decyzji, że pozwoliła Badstuberowi przejąć opiekę nad jej córką...
*Monachium*
Tymczasem w Monachium życie biegło swoim tempem. Dominika za dwa miesiące wychodziła za Holgera, a za kolejne cztery miesiące szykuje się przyjście na świat ich pierwszego dziecka...
Thomas z Holgerem już zapomnieli o tamtym incydencie, a Pep zaakceptował Dominikę.
Mimo tego, że wszystko się układało przyszła pani Badstuber nie zapomniała tego, co zrobiła jej matka.
Straciła już nadzieję, że ktokolwiek się do niej odezwie. Do czasu...
*miesiąc potem*
*Monachium*
Dominika wychodziła z supermarketu z zakupami, gdy ktoś na nią wpadł...
- DOMINIKA! - wykrzyknął ten ktoś radośnie na jej widok.
Nim się odezwała, chwilę przyjrzała się brunetowi, w którym rozpoznała swojego kuzyna.
- Niko... Nikodem? - chłopak pokiwał głową - Szybko sobie o mnie przypomnieliście...
- Nikt o Tobie nie zapomniał! No prócz Iwony, ale...
- Jeżeli masz mi tu zamiar o niej biadolić, to proszę Cię idź, tam skąd przyszedłeś. - powiedziała chłodno. - A teraz Cię przepraszam, ale spieszy mi się do domu. - dodała, odsuwając się od chłopaka.
Nikodem za nią nie popędził, pozwolił jej odejść.
Teraz miał dowód, że żyje i już wiedział, gdzie jej szukać...
Polka całą drogę do domu pokonała, wstrzymując się przed łzami. Dopiero, gdy znalazła się w środku pozwoliła dać upust emocjom.
Czyli... jednak ktoś mnie pamięta? - myślała, starając się uspokoić.
Po pół godzinie zdołała się tak uspokoić, by móc w miarę dobrze przyrządzić obiad.
Gdy kończyła przyrządzać sos, usłyszała otwierane drzwi.
Jak zwykle punktualny. - pomyślała i poszła przywitać się z ukochanym.
- Hej skarbie. -szepnęła, wtulając się w niego.
Scisnął ją lekko, jednocześnie przy tym gładząc jej powiększony brzuch.
- Coś się stało, że płakałaś? - spytał, przyglądając się jej.
Westchnęła cicho. Znów na pierwszy plan nasunęła się jej krótka 'rozmowa' z jej kuzynem. I znów zachciało się jej płakać.
- Chodźmy. - szepnęła ledwo słyszalnie, chwytając jego dłoń.
Przenieśli się do salonu.
- Poczekaj chwilę, dobrze? - spytała, oddalając się w stronę kuchni. - Tylko wyłączę obiad.
Tak naprawdę chciała móc znów się wypłakać.
Nie wiedziała, jak ma mu to powiedzieć.
Opierając się o blat w kuchni, poczuła spływające po policzkach łzy.
- Misia? - usłyszała.
Powolutku się odwróciła, nie zważając na to, że zobaczy jej łzy.
Holger opierał się o framugę drzwi, ale gdy zobaczył w jakim stanie jest jego narzeczona, od razu do niej podszedł i ją przytulił.
- Co się stało? Wszystko dobrze z dzieckiem? - pytał podenerwowany.
- Z małym wszystko dobrze. - szepnęła w odpowiedzi.
- To czemu płaczesz?
- Bo... bo widziałam... mojego kuzyna... A co jeśli... i ona tu jest? - łkała mu w ramię.
- Ale kto?
- Moja matka...
- A chciałabyś ją spotkać?
- Eh... Nie wiem... ale po tym, co...
- To myśl, że to tylko Twój kuzyn. Nikt więcej. On wróci do siebie i wszystko wróci do normy. I masz się niczym nie martwić i nie denerwować, bo to maluszkowi szkodzi. - schylił się i cmoknął ją w brzuch.
- Ehh... No dobrze. Postaram się. - posłała w jego stronę blady uśmiech.
Usłyszeli dzwonek do drzwi...
______________________
Tak postanowiłam, że stworzę kontynuację tego bloga :)
Za bardzo go pokochałam, by tak to pozostawić.
Już w dniu napisania osiemnastego, wiedziałam, że muszę, no MUSZĘ wplątać coś z rodziną
Ooo i będzie malutki Badstuberek. ♥ W głowie mam takie wyobrażenia co do nich, że o mamciu *O*
Pytania?
Autorka.
Była nią dziewczyna, na oko koło dwudziestu lat, z szerokim uśmiechem i zaokrąglonym brzuszkiem, którą czule obejmował piłkarz.
- Z tego, co dobrze rozumiem, to ona jest w ciąży. Z nim.
- To na pewno nie ona. Ona nie żyje. Zrozum to. - próbowała go przekonać.
- Nie zrozumiem, bo jestem pewien, że to ona.
***
Nikodem dość długo szperał w sieci na temat wiadomości, czy jego kuzynka powiązała się z Badstuberem.
Aż wreszcie to znalazł...
Czemu o nas zapomniała? - pomyślał chłopak, przeglądając jej fotografie. Widać było na nich, że jest szczęśliwa z takiej sytuacji, jaka teraz jest.
Bez rodziny...? Ehh.. - westchnął w myślach, wyłączając urządzenie. - Spotkam się z nią i wszystko jej powiem. - dodał, myśląc o swojej kuzynce.
***
Matka Dominiki także nie spała. Myślała o tym, czego dziś się dowiedziała.
Dominika żyje. Jednak żyje. W ogóle ciągle żyła. Nigdy nie umarła.
Długo zwalczała tą myśl.
Czemu? by ktoś spytał.
Chyba zaczęła żałować decyzji, że pozwoliła Badstuberowi przejąć opiekę nad jej córką...
*Monachium*
Tymczasem w Monachium życie biegło swoim tempem. Dominika za dwa miesiące wychodziła za Holgera, a za kolejne cztery miesiące szykuje się przyjście na świat ich pierwszego dziecka...
Thomas z Holgerem już zapomnieli o tamtym incydencie, a Pep zaakceptował Dominikę.
Mimo tego, że wszystko się układało przyszła pani Badstuber nie zapomniała tego, co zrobiła jej matka.
Straciła już nadzieję, że ktokolwiek się do niej odezwie. Do czasu...
*miesiąc potem*
*Monachium*
Dominika wychodziła z supermarketu z zakupami, gdy ktoś na nią wpadł...
- DOMINIKA! - wykrzyknął ten ktoś radośnie na jej widok.
Nim się odezwała, chwilę przyjrzała się brunetowi, w którym rozpoznała swojego kuzyna.
- Niko... Nikodem? - chłopak pokiwał głową - Szybko sobie o mnie przypomnieliście...
- Nikt o Tobie nie zapomniał! No prócz Iwony, ale...
- Jeżeli masz mi tu zamiar o niej biadolić, to proszę Cię idź, tam skąd przyszedłeś. - powiedziała chłodno. - A teraz Cię przepraszam, ale spieszy mi się do domu. - dodała, odsuwając się od chłopaka.
Nikodem za nią nie popędził, pozwolił jej odejść.
Teraz miał dowód, że żyje i już wiedział, gdzie jej szukać...
Polka całą drogę do domu pokonała, wstrzymując się przed łzami. Dopiero, gdy znalazła się w środku pozwoliła dać upust emocjom.
Czyli... jednak ktoś mnie pamięta? - myślała, starając się uspokoić.
Po pół godzinie zdołała się tak uspokoić, by móc w miarę dobrze przyrządzić obiad.
Gdy kończyła przyrządzać sos, usłyszała otwierane drzwi.
Jak zwykle punktualny. - pomyślała i poszła przywitać się z ukochanym.
- Hej skarbie. -szepnęła, wtulając się w niego.
Scisnął ją lekko, jednocześnie przy tym gładząc jej powiększony brzuch.
- Coś się stało, że płakałaś? - spytał, przyglądając się jej.
Westchnęła cicho. Znów na pierwszy plan nasunęła się jej krótka 'rozmowa' z jej kuzynem. I znów zachciało się jej płakać.
- Chodźmy. - szepnęła ledwo słyszalnie, chwytając jego dłoń.
Przenieśli się do salonu.
- Poczekaj chwilę, dobrze? - spytała, oddalając się w stronę kuchni. - Tylko wyłączę obiad.
Tak naprawdę chciała móc znów się wypłakać.
Nie wiedziała, jak ma mu to powiedzieć.
Opierając się o blat w kuchni, poczuła spływające po policzkach łzy.
- Misia? - usłyszała.
Powolutku się odwróciła, nie zważając na to, że zobaczy jej łzy.
Holger opierał się o framugę drzwi, ale gdy zobaczył w jakim stanie jest jego narzeczona, od razu do niej podszedł i ją przytulił.
- Co się stało? Wszystko dobrze z dzieckiem? - pytał podenerwowany.
- Z małym wszystko dobrze. - szepnęła w odpowiedzi.
- To czemu płaczesz?
- Bo... bo widziałam... mojego kuzyna... A co jeśli... i ona tu jest? - łkała mu w ramię.
- Ale kto?
- Moja matka...
- A chciałabyś ją spotkać?
- Eh... Nie wiem... ale po tym, co...
- To myśl, że to tylko Twój kuzyn. Nikt więcej. On wróci do siebie i wszystko wróci do normy. I masz się niczym nie martwić i nie denerwować, bo to maluszkowi szkodzi. - schylił się i cmoknął ją w brzuch.
- Ehh... No dobrze. Postaram się. - posłała w jego stronę blady uśmiech.
Usłyszeli dzwonek do drzwi...
______________________
Tak postanowiłam, że stworzę kontynuację tego bloga :)
Za bardzo go pokochałam, by tak to pozostawić.
Już w dniu napisania osiemnastego, wiedziałam, że muszę, no MUSZĘ wplątać coś z rodziną
Ooo i będzie malutki Badstuberek. ♥ W głowie mam takie wyobrażenia co do nich, że o mamciu *O*
Pytania?
Autorka.
Też mam o nich wyobrażenia, pisałam Ci ;3
OdpowiedzUsuńfajne, że jest kontynuacja, mam nadzieję, że dziewczyna pogodzi się z rodziną :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDoczekałam się kontynuacji!! :D ^^
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie! Najlepsze! <333 Ever!
Mały Badstuber <3 Ohh! ;*
Czekam na kolejny! :)