środa, 9 października 2013

Das neunzehnte Kapitel

*Polska*

Nikt nie poruszał tematu Dominiki.

Ale to nie znaczyło, że nikt o niej nie myślał.

Każdy o niej pamiętał. No prawie każdy.

Tylko jej matka usilnie starała się zapomnieć.

Jednak to nie jest możliwe...
***


- Ciociu! - krzyknął Nikodem, syn Asi. - Dominika żyje!

Iwona nim odpowiedziała, wstrzymała się przed potokiem łez:

- ONA NIE ŻYJE! NIE POTRAFISZ ZROZUMIEĆ, ŻE OD DWÓCH LAT JEJ TU NIE MA?!

- Ale ona żyje! - Nikodem dalej się upierał. - To na pewno ona! - rzucił, zjawiając się w kuchni, gdzie przebywała matka Polki. - Jak myślisz, kto to? - wskazał na osobę towarzyszącą Badstuberowi.

Była nią dziewczyna, na oko koło dwudziestu lat, z szerokim uśmiechem i zaokrąglonym brzuszkiem, którą czule obejmował piłkarz.

- Z tego, co dobrze rozumiem, to ona jest w ciąży. Z nim.

- To na pewno nie ona. Ona nie żyje. Zrozum to. - próbowała go przekonać.

- Nie zrozumiem, bo jestem pewien, że to ona.
***


Nikodem dość długo szperał w sieci na temat wiadomości, czy jego kuzynka powiązała się z Badstuberem.
Aż wreszcie to znalazł...

Czemu o nas zapomniała? - pomyślał chłopak, przeglądając jej fotografie. Widać było na nich, że jest szczęśliwa z takiej sytuacji, jaka teraz jest.

Bez rodziny...? Ehh.. - westchnął w myślach, wyłączając urządzenie. - Spotkam się z nią i wszystko jej powiem. - dodał, myśląc o swojej kuzynce.
***


Matka Dominiki także nie spała. Myślała o tym, czego dziś się dowiedziała.

Dominika żyje. Jednak żyje. W ogóle ciągle żyła. Nigdy nie umarła.

Długo zwalczała tą myśl.

Czemu? by ktoś spytał.

Chyba zaczęła żałować decyzji, że pozwoliła Badstuberowi przejąć opiekę nad jej córką...


*Monachium* 
Tymczasem w Monachium życie biegło swoim tempem. Dominika za dwa miesiące wychodziła za Holgera, a za kolejne cztery miesiące szykuje się przyjście na świat ich pierwszego dziecka...

Thomas z Holgerem już zapomnieli o tamtym incydencie, a Pep zaakceptował Dominikę.

Mimo tego, że wszystko się układało przyszła pani Badstuber nie zapomniała tego, co zrobiła jej matka.

Straciła już nadzieję, że ktokolwiek się do niej odezwie. Do czasu...



*miesiąc potem*


*Monachium*

Dominika wychodziła z supermarketu z zakupami, gdy ktoś na nią wpadł...

- DOMINIKA! - wykrzyknął ten ktoś radośnie na jej widok.

Nim się odezwała, chwilę przyjrzała się brunetowi, w którym rozpoznała swojego kuzyna.

- Niko... Nikodem?  - chłopak pokiwał głową - Szybko sobie o mnie przypomnieliście...

- Nikt o Tobie nie zapomniał! No prócz Iwony, ale...

- Jeżeli masz mi tu zamiar o niej biadolić, to proszę Cię idź, tam skąd przyszedłeś. - powiedziała chłodno. - A teraz Cię przepraszam, ale spieszy mi się do domu. - dodała, odsuwając się od chłopaka.

Nikodem za nią nie popędził, pozwolił jej odejść.

Teraz miał dowód, że żyje i już wiedział, gdzie jej szukać...

Polka całą drogę do domu pokonała, wstrzymując się przed łzami. Dopiero, gdy znalazła się w środku pozwoliła dać upust emocjom.

Czyli... jednak ktoś mnie pamięta? - myślała, starając się uspokoić.

Po pół godzinie zdołała się tak uspokoić, by móc w miarę dobrze przyrządzić obiad.

Gdy kończyła przyrządzać sos, usłyszała otwierane drzwi.

Jak zwykle punktualny. - pomyślała i poszła przywitać się z ukochanym.

- Hej skarbie. -szepnęła, wtulając się w niego.

Scisnął ją lekko, jednocześnie przy tym gładząc jej powiększony brzuch.

- Coś się stało, że płakałaś? - spytał, przyglądając się jej.

Westchnęła cicho. Znów na pierwszy plan nasunęła się jej krótka 'rozmowa' z jej kuzynem. I znów zachciało się jej płakać.

- Chodźmy. - szepnęła ledwo słyszalnie, chwytając jego dłoń.

Przenieśli się do salonu.

- Poczekaj chwilę, dobrze? - spytała, oddalając się w stronę kuchni. - Tylko wyłączę obiad.

Tak naprawdę chciała móc znów się wypłakać.

Nie wiedziała, jak ma mu to powiedzieć.

Opierając się o blat w kuchni, poczuła spływające po policzkach łzy.

- Misia? - usłyszała.

Powolutku się odwróciła, nie zważając na to, że zobaczy jej łzy.

Holger opierał się o framugę drzwi, ale gdy zobaczył w jakim stanie jest jego narzeczona, od razu do niej podszedł i ją przytulił.

- Co się stało? Wszystko dobrze z dzieckiem? - pytał podenerwowany.

- Z małym wszystko dobrze. - szepnęła w odpowiedzi.

- To czemu płaczesz?

- Bo... bo widziałam... mojego kuzyna... A co jeśli... i ona tu jest? - łkała mu w ramię.

- Ale kto?

- Moja matka... 

- A chciałabyś ją spotkać? 

- Eh... Nie wiem... ale po tym, co...

- To myśl, że to tylko Twój kuzyn. Nikt więcej. On wróci do siebie i wszystko wróci do normy. I masz się niczym nie martwić i nie denerwować, bo to maluszkowi szkodzi. - schylił się i cmoknął ją w brzuch.

- Ehh... No dobrze. Postaram się. - posłała w jego stronę blady uśmiech.

Usłyszeli dzwonek do drzwi...

______________________

Tak postanowiłam, że stworzę kontynuację tego bloga :) 
Za bardzo go pokochałam, by tak to pozostawić. 
Już w dniu napisania osiemnastego, wiedziałam, że muszę, no MUSZĘ wplątać coś z rodziną 
Ooo i będzie malutki Badstuberek. ♥ W głowie mam takie wyobrażenia co do nich, że o mamciu *O* 

Pytania?

Autorka. 

3 komentarze:

  1. Też mam o nich wyobrażenia, pisałam Ci ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne, że jest kontynuacja, mam nadzieję, że dziewczyna pogodzi się z rodziną :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Doczekałam się kontynuacji!! :D ^^
    Kocham to opowiadanie! Najlepsze! <333 Ever!
    Mały Badstuber <3 Ohh! ;*
    Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń