Tu pojawi się fragment tej piosenki (nie, to nie 1D XD)
-
Gdybym mógł, to bym z Wami pojechał, ale Pep by coś
jeszcze się skapnął...
-
Nie jest okej, wiem. Dzięki, że Ty chociaż jesteś po
naszej stronie.
-
Jakby coś się działo, to dzwoń.
-
Jasne.
Tak
wyglądała krótka wymiana zdań między Holgerem, a
Bastianem tuż przed wylotem pierwszego do Chorwacji.
-
Idziemy? - Badstuber zwrócił się do Dominiki.
-
Tak. Do zobaczenia Basti. - zwróciła się w stronę
Schweinsteigera.
-
Cześć, złotko.
***
Lot
samolotem z Monachium do Vodice Riviera trwał około trzech
godzin.
Sam
przelot odbył się bez większych problemów.
-
Jak tu cudownie! - pisnęła Dominika, gdy wysiedli z taksówki.
Holger
uśmiechnął się w odpowiedzi I poszedł wyjąć walizki, które ze
sobą wzięli.
***
Apartament
w którym się znaleźli był wielgaśny: dwie sypialnie z
łazienkami, salon...
-
Podoba Ci się? - dziewczyna poczuła, że ktoś za nią stoi.
Od
razu się odwróciła.
-
Tak, jest idealnie... - odpowiedziała mężczyźnie. - Prawie
idealnie... - mruknęła do siebie.
***
Gdy
kończyli się rozpakowywać I odświeżać po podróży, słońce
chowało się za horyzontem.
-
Jakby co, to jestem u siebie. Raczej pójdę spać, więc...
Dobranoc. - szepnęła dziewczyna, ukazując się w salonie, w którym
siedział Badstuber.
-
Dobrze. Miłych snów. - odpowiedział.
-
Wzajemnie. - padło w odpowiedzi, nim nastolatka znalazła się w
pokoju.
Usiadła
na łóżku I głęboko odetchnęła.
Od
dłuższego czasu gryzło ją to czemu on to robi... Czemu tak
interesuje się nią... I to z widoczną chęcią...
'Oby
Bastian mu tego nie powiedział' pomyślała, układając się w
łóżku.
***
Dominika
już spała, a Holger w samotni siedział I wyglądał przez okno,
rozmyślając o wydarzeniach z ostatnich tygodni.
Wiedział,
że nikt nie może o tym wiedzieć. A Bastian raczej się nikomu z
tego nie wygada. A przynajmniej nie powinien wygadywać.
W
nikim – prócz Schweinsteigera – nie ma pomocy w 'odpieraniu'
ataków ze strony Guardioli czy Muellera. Chociaż wie, że Bastian
musi robić to z ukrycia, by I go nie wpakować w coś złego.
Guardiola
wspomniał coś przed jego wyjściem...
'Jak wrócisz, to na
spokojnie pogadamy.'
'I
tak nic nie wskórają.' - pomyślał piłkarz. -'Jeżeli coś
sobie ustale, to nici z przerwania. A muszę się dowiedzieć, czy
darzy mnie jakimś szczególnym uczuciem.'
Bastian
miał z nią porozmawiać...
-
Właśnie! Bastian! - krzyknął, szukając telefonu.
Gdy
go znalazł powiedział:
-
Cholera, jest środek nocy. Środek nocy, a ja tu rozmyślam... Rano
zadzwonię.
Odrzucił
komórkę na łóżko I poszedł sprawdzić, czy swoim wykrzyknięciem
nie wybudził Dominiki.
Wchodząc
do pokoju, w którym spała dziewczyna, znów usłyszał płynącą
piosenkę.
'Und
beweist diesen Leuten die niemals
an
dich geglaubt haben
das
was sie haben, kannst du auch haben'
Słowa,
których przed chwilą wysłuchał tylko utwierdziły działania
piłkarza.
Spojrzał
tylko, czy śpi, a następnie sam udał się na spoczynek.
***
Korzystając
z okazji, że Dominika prędzej się obudziła, postanowiła
sprawdzić, co się dzieje w 'internetowym świecie'
Przeglądając
portale sportowe natknęła się na zdjęcie, które przedstawiało
Badstubera, Schweinsteigera i... ją, która była podtrzymywana
przez obrońcę.
Fotografia
została wrzucona raptem kilkanaście godzin temu...
W
ten usłyszała pukanie, na co z przestraszenia krzyknęła.
-
Przepraszam. - zamiast powitania wypowiedział piłkarz.
-
Nic się nie stało. - odparła nadal nieco przerażona. - Widziałeś
to?
-
Ale co?
W
odpowiedzi pokazała, to co znalazła w internecie.
Holger
momentalnie zbladł. Prawdopodobnie cały świat się o tym dowie!
'Już
widzę główny temat tej głupiej 'rozmowy'.' pomyślał
piłkarz.
-
Przepraszam. - wyszeptała, nie wiedząc co innego zrobić.
-
Ale za co?
-
Pewnie teraz będziesz mieć kłopoty...
-
Oj tam. Walić na nie. Mam teraz urlop, a ich nie powinno obchodzić
to z kim go spędzam. - odparł, obejmując lekko ramieniem
dziewczynę.
Gest
Holgera całkowicie zawładnął głową Dominiki.
Sam
z własnej, nieprzymuszonej woli, dla wsparcia... Przytulił ją.
***
Tak
jak myśleli zdjęcie z odlotu dostało się w ręce Guardioli.
-
Niech tylko wróci! - wrzasnął Pep.
-
Dałbyś mu spokój. Wróci do gry i wszystko się unormuje. - odparł
ktoś
-
Taa, unormuje. Marzenie ściętej głowy. - odgryzł.
-
Jeżeli mu ona pasuje, to niech z nią będzie. - wtrącił Bastian
-
Tobą też zawładnęła? Po Tobie się tego nie spodziewałem.
-
Może na mnie powrzeszczysz? Ulży Ci? Powtarzam: jeżeli chce z nią
być, to niech będzie.
Jednak
jak wiadomo, oni nie są ze sobą, ale tego Pep nie musi wiedzieć...
W
sumie tylko Schweinsteiger wiedział, że coś z tego wyjdzie – w
końcu był powiernikiem obu sekretów.
Wyjazd
do Chorwacji miał dwa powody: chęć spędzenia z nią sam na sam
czasu i poznania jej odczuć, oraz możliwość odetchnięcia od
kłótni z trenerem.
-
A skąd wiesz, czy jej jakoś nie wykorzysta?
-
Chyba znam mojego przyjaciela, więc jestem o tym przekonany. Twoje
zarzuty są bezpodstawne.
-
A widziałeś jak na nią patrzy?
-
Ty na pewno tego nie widziałeś. Robisz problemy z niczego, Pep.
Radzę Ci się ogarnąć.
-
On popełnia swój największy błąd życia.
-
A Twoim największym błędem jest wtrącanie się w jego szczęście.
-
Robię to dla jego dobra.
-
Dla jego dobra, to byś się może zamknął. Do zobaczenia. -
Schweini opuścił gabinet trenera.
______________________
Czytasz = komentujesz C;
Pytania?
//Autorka.;*
______________________
Czytasz = komentujesz C;
Pytania?
//Autorka.;*
Nikt tam nie słucha Pep'a, biedaczysko. XD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, kicia <33
OdpowiedzUsuńDawaj mi tu szybko, albo strzelę focha i usunę bloga :X