poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Das neunte Kapitel


- Gdybym mógł, to bym z Wami pojechał, ale Pep by coś jeszcze się skapnął...

- Nie jest okej, wiem. Dzięki, że Ty chociaż jesteś po naszej stronie.

- Jakby coś się działo, to dzwoń.

- Jasne.

Tak wyglądała krótka wymiana zdań między Holgerem, a Bastianem tuż przed wylotem pierwszego do Chorwacji.

- Idziemy? - Badstuber zwrócił się do Dominiki.

- Tak. Do zobaczenia Basti. - zwróciła się w stronę Schweinsteigera.

- Cześć, złotko.
***


Lot samolotem z Monachium do Vodice Riviera trwał około trzech godzin.

Sam przelot odbył się bez większych problemów.

- Jak tu cudownie! - pisnęła Dominika, gdy wysiedli z taksówki.

Holger uśmiechnął się w odpowiedzi I poszedł wyjąć walizki, które ze sobą wzięli.
***


Apartament w którym się znaleźli był wielgaśny: dwie sypialnie z łazienkami, salon...

- Podoba Ci się? - dziewczyna poczuła, że ktoś za nią stoi.

Od razu się odwróciła.

- Tak, jest idealnie... - odpowiedziała mężczyźnie. - Prawie idealnie... - mruknęła do siebie.
***


Gdy kończyli się rozpakowywać I odświeżać po podróży, słońce chowało się za horyzontem.

- Jakby co, to jestem u siebie. Raczej pójdę spać, więc... Dobranoc. - szepnęła dziewczyna, ukazując się w salonie, w którym siedział Badstuber.

- Dobrze. Miłych snów. - odpowiedział.

- Wzajemnie. - padło w odpowiedzi, nim nastolatka znalazła się w pokoju.
Usiadła na łóżku I głęboko odetchnęła.

Od dłuższego czasu gryzło ją to czemu on to robi... Czemu tak interesuje się nią... I to z widoczną chęcią...

'Oby Bastian mu tego nie powiedział' pomyślała, układając się w łóżku.
***


Dominika już spała, a Holger w samotni siedział I wyglądał przez okno, rozmyślając o wydarzeniach z ostatnich tygodni.

Wiedział, że nikt nie może o tym wiedzieć. A Bastian raczej się nikomu z tego nie wygada. A przynajmniej nie powinien wygadywać.

W nikim – prócz Schweinsteigera – nie ma pomocy w 'odpieraniu' ataków ze strony Guardioli czy Muellera. Chociaż wie, że Bastian musi robić to z ukrycia, by I go nie wpakować w coś złego.

Guardiola wspomniał coś przed jego wyjściem... 

'Jak wrócisz, to na spokojnie pogadamy.'

'I tak nic nie wskórają.' - pomyślał piłkarz. -'Jeżeli coś sobie ustale, to nici z przerwania. A muszę się dowiedzieć, czy darzy mnie jakimś szczególnym uczuciem.'
Bastian miał z nią porozmawiać...

- Właśnie! Bastian! - krzyknął, szukając telefonu.

Gdy go znalazł powiedział:

- Cholera, jest środek nocy. Środek nocy, a ja tu rozmyślam... Rano zadzwonię.

Odrzucił komórkę na łóżko I poszedł sprawdzić, czy swoim wykrzyknięciem nie wybudził Dominiki.

Wchodząc do pokoju, w którym spała dziewczyna, znów usłyszał płynącą piosenkę.

'Und beweist diesen Leuten die niemals
an dich geglaubt haben
das was sie haben, kannst du auch haben'

Słowa, których przed chwilą wysłuchał tylko utwierdziły działania piłkarza.

Spojrzał tylko, czy śpi, a następnie sam udał się na spoczynek.
***


Korzystając z okazji, że Dominika prędzej się obudziła, postanowiła sprawdzić, co się dzieje w 'internetowym świecie'

Przeglądając portale sportowe natknęła się na zdjęcie, które przedstawiało Badstubera, Schweinsteigera i... ją, która była podtrzymywana przez obrońcę.

Fotografia została wrzucona raptem kilkanaście godzin temu...

W ten usłyszała pukanie, na co z przestraszenia krzyknęła.

- Przepraszam. - zamiast powitania wypowiedział piłkarz.

- Nic się nie stało. - odparła nadal nieco przerażona. - Widziałeś to?
- Ale co?

W odpowiedzi pokazała, to co znalazła w internecie.

Holger momentalnie zbladł. Prawdopodobnie cały świat się o tym dowie!

'Już widzę główny temat tej głupiej 'rozmowy'.' pomyślał piłkarz.

- Przepraszam. - wyszeptała, nie wiedząc co innego zrobić.

- Ale za co?

- Pewnie teraz będziesz mieć kłopoty...

- Oj tam. Walić na nie. Mam teraz urlop, a ich nie powinno obchodzić to z kim go spędzam. - odparł, obejmując lekko ramieniem dziewczynę.

Gest Holgera całkowicie zawładnął głową Dominiki.

Sam z własnej, nieprzymuszonej woli, dla wsparcia... Przytulił ją.
***



Tak jak myśleli zdjęcie z odlotu dostało się w ręce Guardioli.

- Niech tylko wróci! - wrzasnął Pep.

- Dałbyś mu spokój. Wróci do gry i wszystko się unormuje. - odparł ktoś

- Taa, unormuje. Marzenie ściętej głowy. - odgryzł.

- Jeżeli mu ona pasuje, to niech z nią będzie. - wtrącił Bastian

- Tobą też zawładnęła? Po Tobie się tego nie spodziewałem.

- Może na mnie powrzeszczysz? Ulży Ci? Powtarzam: jeżeli chce z nią być, to niech będzie.

Jednak jak wiadomo, oni nie są ze sobą, ale tego Pep nie musi wiedzieć...

W sumie tylko Schweinsteiger wiedział, że coś z tego wyjdzie – w końcu był powiernikiem obu sekretów.

Wyjazd do Chorwacji miał dwa powody: chęć spędzenia z nią sam na sam czasu i poznania jej odczuć, oraz możliwość odetchnięcia od kłótni z trenerem.

- A skąd wiesz, czy jej jakoś nie wykorzysta?

- Chyba znam mojego przyjaciela, więc jestem o tym przekonany. Twoje zarzuty są bezpodstawne.

- A widziałeś jak na nią patrzy?

- Ty na pewno tego nie widziałeś. Robisz problemy z niczego, Pep. Radzę Ci się ogarnąć.

- On popełnia swój największy błąd życia.

- A Twoim największym błędem jest wtrącanie się w jego szczęście.

- Robię to dla jego dobra.

- Dla jego dobra, to byś się może zamknął. Do zobaczenia. - Schweini opuścił gabinet trenera. 

______________________
Czytasz = komentujesz C; 

Pytania? 

//Autorka.;*

2 komentarze:

  1. Nikt tam nie słucha Pep'a, biedaczysko. XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, kicia <33
    Dawaj mi tu szybko, albo strzelę focha i usunę bloga :X

    OdpowiedzUsuń