Porankiem
zamiast Holgera, Dominika ujrzała Schweiniego.
-
Bastian...
-
Musisz iść ze mną. - powiedział, wskazując na wózek inwalidzki,
który pchał.
Pomógł
jej wstać z łóżka i posadził na wózku.
-
Gdzie jedziemy? - dopytywała. - Gdzie jest Holger?
-
Zaraz się wszystkiego dowiesz. - odparł tajemniczo.
Badstuber
poprosił Schweinsteigera by ten w jakiś sposób przekazał
nastolatce, gdzie jest i co się z nim dzieje.
Ten
nie wiedząc jak jej to powiedzieć, postanowił ją tam zaprowadzić.
Zjechali
windą na oddział obserwacji, w którym przebywał Holger.
-
Matko Boska! - wykrzyknęła histerycznie na widok postaci leżącej
na łóżku, w której rozpoznała... swojego ukochanego? Przecież
wyznali sobie miłość, więc jakżeby mogło być inaczej? - Kto Ci
to zrobił?
Na
widok jego pokiereszowanej i posiniaczonej twarzy o mały włos nie
dostała zawału.
Nie
zważając na to, że upadnie, zemdleje czy cokolwiek innego się jej
stanie, wstała z wózka i ruszyła w stronę piłkarza.
Zalana
łzami składała delikatne pocałunki na posiniaczonych i
poranionych policzkach, czole czy nosie...
-
Nic mi nie jest. - odparł cicho, starając się ją uspokoić.
-
Jak Ci nic nie jest, skoro Twoja twarz przypomina boksera, który
przegrał walkę?! - podniosła twarz i spojrzała na niego
zapłakanym wzrokiem.
-
Aż tak źle? - spytał Schweiniego, który od przyjścia w ogóle
się nie odezwał. - Nic jej nie powiedziałeś?
-
Tak trochę. - odparł Bastian, na co został obdarowany krzywym
spojrzeniem Polki. - Nie, nic. Nie wiedziałem jak zacząć, wolałem
jej pokazać...
-
Bastian, kto go pobił?! - Dominika domagała się wyjaśnień.
-
Kolejny Wasz przeciwnik ale za namową Guardioli.
-
Możesz powiedzieć po nazwisku? Chcę go znaleźć tak samo
potraktować.
-
Nikogo tak nie potraktujesz, bo Cię nie wypuszczą. A ja tym
bardziej nie. - Holger szepnął surowo, zaciskając swoje dłonie
niczym kajdanki wokół talii dziewczyny.
-
Bastian... - jęknęła, licząc, że chociaż on jej pozwoli.
-
Nie. - odparł krótko.
-
Czemu?
-
No nie chcę, by stała się Tobie jakakolwiek krzywda. A poza tym
nie chcę mieć z nim niczego wspólnego. - oświadczył obrońca.
-
Z kim?
-
Thomas. - wyszeptali piłkarze po chwili ciszy.
-
Mueller? - nikt jej na to nie odpowiedział, więc wzięła to za
potwierdzenie. - Czemu?
-
Pep powiedział mu, by w jakiś sposób przemówił mi do rozumu... -
szepnął Holger, na co w oczach Dominik pojawiły się łzy. - Nie
płacz, kochanie. Wszystko będzie dobrze.
Na
dźwięk słowa 'kochanie' serce dziewczyny wrzuciło siódmy
bieg, a na policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.
Pochyliła
się i uchwyciła ostrożnie twarz piłkarza.
-
Dobrze, to będzie w chwili, gdy wszyscy zrozumieją, że jesteśmy
razem i się odwalą. A jako, że na razie nie umieją tego
zaakceptować, to nie jest dobrze.
-
Ale będzie, bo wreszcie muszą zrozumieć. - odparł, próbując
podnieść się, by móc usiąść.
-
Holger nie. Masz poobijane flaki i masz leżeć. - rozkazał Bastian,
ponownie odzywając się po dłuższej chwili milczenia.
-
Poobijane flaki? - dziewczyna przejechała powolutku dłonią po
brzuchu piłkarza. Z jego ust wydobył się jęk, który reszta
przebywających na sali odebrała jako jęk bólu, którym wcale nie
był. - Niech ja ich tylko dopadnę... - pomyślała o Muellerze i
Guardioli.
-
Nie! - krzyknęli obaj.
-
Czemu? - jęknęła.
-
Bo masz się nie bić. - odpowiedział jej Badstuber, sam
przypominając sobie, jak to Thomas go atakował...
***
-
A gdzie to nasza uciekinierka bywała? - zapytała pielęgniarka, gdy
Dominika udała się z powrotem do swojej sali. Trochę się
zasiedziała u Holgera. - Poza tym masz gościa... - skinęła ręką
na kogoś stojącego w oddali.
-
Thomas... - wysyczała, gdy do kobiety w kitlu zbliżył się
Mueller.
Pielęgniarka
pozostawiła ich samych.
-
Czemu rzuciłeś się na Holgera? - spytała z rozpaczą w głosie
podchodząc do niego. Mimo tego, że nadal nie była w pełni sił,
to chciała aby i sam Mueller poczuł ten ból, którego doświadczył
Badstuber.
-
Przepraszam, to był impuls... - odparł, cofając się.
-
Pod wpływem impulsu, to ja Ci wyrządzę taka krzywdę.
-
Żartujesz, prawda?
-
Czy ja żartuje, gdy chodzi o krzywdę mojego ukochanego?
-
Ukochanego? - zdziwił się piłkarz.
Dominika
zaprzestała naprowadzania ataku, bo uświadomiła sobie, co się
stało.
Powiedziała
TO. I to nie przy Bastianie, czy samym Holgerze.
-
Tak. - odparła. - Ja kocham go, on mnie a Was nie powinno to
obchodzić czy jesteśmy razem, czy nie.
-
Ty i on... Serio? Pep...
-
Pep... Słuchając Pepa w tej sprawie, to wyjdziesz na tym, że w
środku zimy wylecisz niemal nago na dwór. - rzuciła sarkastycznie.
-
Bez takich. - odparł Mueller. - Pep mówił, że Holgerowi chodzi
tylko o to, by Cię wykorzystać...
-
Taaaak, Holger z własnej woli sprowadził mnie tutaj, ja nie miałam
nic przeciwko temu – po prawdzie nie wiedziała, że tu będzie –
ale tak, chodzi mu tylko o to, by mnie zgwałcić, gdy wyzdrowieję.
Tak, macie perfekcyjne toki myślenia. - znów użyła sarkazmu,
który tym razem wyczuł.
-
Nie widziałaś, co sobie wszyscy pomyśleli, gdy się dowiedzieli,
że tu przyjechałaś, że Cię tu ściągnął. Nie widziałaś co
się tu działo, gdy się dowiedzieli, że wyjechaliście – on sam
z 16latką na urlop. Guardiola o mało co zawału nie dostał,
widząc, że sami we dwójkę tam pojechaliście. Chciał znaleźć
jakiś sposób, by skontaktować się z twoją mamą...
-
Nie mów mi o niej. Nie chcę jej znać, tak jak ona mnie. - po jej
policzkach pociekły łzy.
-
Przepraszam. - wyszeptał.
-
Za co?
-
Za to, jak traktowałem Cię od początku, za to, że pobiłem
Holgera, za to, że wspomniałem...
-
Wystarczy, proszę. Nie mów nic więcej.
***
***
Polka
wieczorem znów zawitała do Holgera. Chciała mu wcześniej
powiedzieć, o tym, że Mueller ją odwiedził, ale nie mogła, bo
miała swoje badania.
-
Nikt dziś nie ucierpiał? - spytał Bastian, który wpadł odwiedzić
parę.
-
Chyba nie. - zaśmiała się dziewczyna. - Ale coś czuję, że to
dopiero początki przeprosin... Tak mi intuicja podpowiada.
-
Hmm, pożyjemy, zobaczymy. - odparł Schweini.
***
***
Thomas
skontaktował się z Guardiolą wyjaśnił co się stało.
-
Pep, daj im spokój. Jak chcą to niech będą ze sobą. Zobaczymy
jak to się wszystko ułoży.
-
Thomas, co z Wami jest? Bastian, Ty... Gdyby się ktoś spytał
zespołu, czy im to nie przeszkadza, to i oni by...
-
Wreszcie to zrozumiałem, no może nie do końca, bo nadal dla mnie
dziwne, ale cóż... To ich życie, które chcą jak na razie
wspólnie ułożyć. A Ty, że tak za przeproszeniem powiem,
wpierdalasz się w cudze sprawy.
-
Thomas...
-
Do zobaczenia na treningu. - napastnik bez pożegnania zakończył
rozmowę.
________________________
Chcieliście by Dominika pobiła Thomasa, tak? XD
Mam pytanie: Czy chcielibyście, żebym napisała 'Kilka lat później'
Tak, zbliżamy się do końca...
Mam pytanie: Czy chcielibyście, żebym napisała 'Kilka lat później'
Tak, zbliżamy się do końca...
//Autorka.;*
nie, nie, nie, już nie ma być żadnych bójek xd
OdpowiedzUsuńma być happy end, o :)
Już wiedzę jak dziewczyna z rakiem pobija dorosłego faceta.
OdpowiedzUsuńWyobraźnia Domi >>>>>>>>>>> ŻYCIE XD
Hahhahaha! :D Bardzo chcę to zobaczyć ;3
OdpowiedzUsuńJuż koniec! Nie! Dla mnie to może być cała wieczność -.-
Czekam na kolejny! ;)