piątek, 30 sierpnia 2013

Das siebzehnte Kapitel

Porankiem zamiast Holgera, Dominika ujrzała Schweiniego.

- Bastian...

- Musisz iść ze mną. - powiedział, wskazując na wózek inwalidzki, który pchał.

Pomógł jej wstać z łóżka i posadził na wózku.

- Gdzie jedziemy? - dopytywała. - Gdzie jest Holger?

- Zaraz się wszystkiego dowiesz. - odparł tajemniczo.

Badstuber poprosił Schweinsteigera by ten w jakiś sposób przekazał nastolatce, gdzie jest i co się z nim dzieje.

Ten nie wiedząc jak jej to powiedzieć, postanowił ją tam zaprowadzić.

Zjechali windą na oddział obserwacji, w którym przebywał Holger.

- Matko Boska! - wykrzyknęła histerycznie na widok postaci leżącej na łóżku, w której rozpoznała... swojego ukochanego? Przecież wyznali sobie miłość, więc jakżeby mogło być inaczej? - Kto Ci to zrobił?

Na widok jego pokiereszowanej i posiniaczonej twarzy o mały włos nie dostała zawału.

Nie zważając na to, że upadnie, zemdleje czy cokolwiek innego się jej stanie, wstała z wózka i ruszyła w stronę piłkarza.

Zalana łzami składała delikatne pocałunki na posiniaczonych i poranionych policzkach, czole czy nosie...

- Nic mi nie jest. - odparł cicho, starając się ją uspokoić.

- Jak Ci nic nie jest, skoro Twoja twarz przypomina boksera, który przegrał walkę?! - podniosła twarz i spojrzała na niego zapłakanym wzrokiem.

- Aż tak źle? - spytał Schweiniego, który od przyjścia w ogóle się nie odezwał. - Nic jej nie powiedziałeś?

- Tak trochę. - odparł Bastian, na co został obdarowany krzywym spojrzeniem Polki. - Nie, nic. Nie wiedziałem jak zacząć, wolałem jej pokazać...

- Bastian, kto go pobił?! - Dominika domagała się wyjaśnień.

- Kolejny Wasz przeciwnik ale za namową Guardioli.

- Możesz powiedzieć po nazwisku? Chcę go znaleźć tak samo potraktować.

- Nikogo tak nie potraktujesz, bo Cię nie wypuszczą. A ja tym bardziej nie. - Holger szepnął surowo, zaciskając swoje dłonie niczym kajdanki wokół talii dziewczyny.

- Bastian... - jęknęła, licząc, że chociaż on jej pozwoli.

- Nie. - odparł krótko.

- Czemu?

- No nie chcę, by stała się Tobie jakakolwiek krzywda. A poza tym nie chcę mieć z nim niczego wspólnego. - oświadczył obrońca.

- Z kim?

- Thomas. - wyszeptali piłkarze po chwili ciszy.

- Mueller? - nikt jej na to nie odpowiedział, więc wzięła to za potwierdzenie. - Czemu?

- Pep powiedział mu, by w jakiś sposób przemówił mi do rozumu... - szepnął Holger, na co w oczach Dominik pojawiły się łzy. - Nie płacz, kochanie. Wszystko będzie dobrze.

Na dźwięk słowa 'kochanie' serce dziewczyny wrzuciło siódmy bieg, a na policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.

Pochyliła się i uchwyciła ostrożnie twarz piłkarza.

- Dobrze, to będzie w chwili, gdy wszyscy zrozumieją, że jesteśmy razem i się odwalą. A jako, że na razie nie umieją tego zaakceptować, to nie jest dobrze.

- Ale będzie, bo wreszcie muszą zrozumieć. - odparł, próbując podnieść się, by móc usiąść.

- Holger nie. Masz poobijane flaki i masz leżeć. - rozkazał Bastian, ponownie odzywając się po dłuższej chwili milczenia.

- Poobijane flaki? - dziewczyna przejechała powolutku dłonią po brzuchu piłkarza. Z jego ust wydobył się jęk, który reszta przebywających na sali odebrała jako jęk bólu, którym wcale nie był. - Niech ja ich tylko dopadnę... - pomyślała o Muellerze i Guardioli.

- Nie! - krzyknęli obaj.

- Czemu? - jęknęła.

- Bo masz się nie bić. - odpowiedział jej Badstuber, sam przypominając sobie, jak to Thomas go atakował...
***


- A gdzie to nasza uciekinierka bywała? - zapytała pielęgniarka, gdy Dominika udała się z powrotem do swojej sali. Trochę się zasiedziała u Holgera. - Poza tym masz gościa... - skinęła ręką na kogoś stojącego w oddali.

- Thomas... - wysyczała, gdy do kobiety w kitlu zbliżył się Mueller.

Pielęgniarka pozostawiła ich samych.

- Czemu rzuciłeś się na Holgera? - spytała z rozpaczą w głosie podchodząc do niego. Mimo tego, że nadal nie była w pełni sił, to chciała aby i sam Mueller poczuł ten ból, którego doświadczył Badstuber.

- Przepraszam, to był impuls... - odparł, cofając się.

- Pod wpływem impulsu, to ja Ci wyrządzę taka krzywdę.

- Żartujesz, prawda?

- Czy ja żartuje, gdy chodzi o krzywdę mojego ukochanego?

- Ukochanego? - zdziwił się piłkarz.

Dominika zaprzestała naprowadzania ataku, bo uświadomiła sobie, co się stało.

Powiedziała TO. I to nie przy Bastianie, czy samym Holgerze.

- Tak. - odparła. - Ja kocham go, on mnie a Was nie powinno to obchodzić czy jesteśmy razem, czy nie.

- Ty i on... Serio? Pep...

- Pep... Słuchając Pepa w tej sprawie, to wyjdziesz na tym, że w środku zimy wylecisz niemal nago na dwór. - rzuciła sarkastycznie.

- Bez takich. - odparł Mueller. - Pep mówił, że Holgerowi chodzi tylko o to, by Cię wykorzystać...

- Taaaak, Holger z własnej woli sprowadził mnie tutaj, ja nie miałam nic przeciwko temu – po prawdzie nie wiedziała, że tu będzie – ale tak, chodzi mu tylko o to, by mnie zgwałcić, gdy wyzdrowieję. Tak, macie perfekcyjne toki myślenia. - znów użyła sarkazmu, który tym razem wyczuł.

- Nie widziałaś, co sobie wszyscy pomyśleli, gdy się dowiedzieli, że tu przyjechałaś, że Cię tu ściągnął. Nie widziałaś co się tu działo, gdy się dowiedzieli, że wyjechaliście – on sam z 16latką na urlop. Guardiola o mało co zawału nie dostał, widząc, że sami we dwójkę tam pojechaliście. Chciał znaleźć jakiś sposób, by skontaktować się z twoją mamą...

- Nie mów mi o niej. Nie chcę jej znać, tak jak ona mnie. - po jej policzkach pociekły łzy.

- Przepraszam. - wyszeptał.

- Za co?

- Za to, jak traktowałem Cię od początku, za to, że pobiłem Holgera, za to, że wspomniałem...


- Wystarczy, proszę. Nie mów nic więcej. 
***



Polka wieczorem znów zawitała do Holgera. Chciała mu wcześniej powiedzieć, o tym, że Mueller ją odwiedził, ale nie mogła, bo miała swoje badania.

- Nikt dziś nie ucierpiał? - spytał Bastian, który wpadł odwiedzić parę.

- Chyba nie. - zaśmiała się dziewczyna. - Ale coś czuję, że to dopiero początki przeprosin... Tak mi intuicja podpowiada.


- Hmm, pożyjemy, zobaczymy. - odparł Schweini.
***


Thomas skontaktował się z Guardiolą wyjaśnił co się stało.

- Pep, daj im spokój. Jak chcą to niech będą ze sobą. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży.

- Thomas, co z Wami jest? Bastian, Ty... Gdyby się ktoś spytał zespołu, czy im to nie przeszkadza, to i oni by...

- Wreszcie to zrozumiałem, no może nie do końca, bo nadal dla mnie dziwne, ale cóż... To ich życie, które chcą jak na razie wspólnie ułożyć. A Ty, że tak za przeproszeniem powiem, wpierdalasz się w cudze sprawy.

- Thomas...


- Do zobaczenia na treningu. - napastnik bez pożegnania zakończył rozmowę. 

________________________
Chcieliście by Dominika pobiła Thomasa, tak? XD

Mam pytanie: Czy chcielibyście, żebym napisała 'Kilka lat później' 
Tak, zbliżamy się do końca...


//Autorka.;*

3 komentarze:

  1. nie, nie, nie, już nie ma być żadnych bójek xd
    ma być happy end, o :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już wiedzę jak dziewczyna z rakiem pobija dorosłego faceta.
    Wyobraźnia Domi >>>>>>>>>>> ŻYCIE XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahhahaha! :D Bardzo chcę to zobaczyć ;3
    Już koniec! Nie! Dla mnie to może być cała wieczność -.-
    Czekam na kolejny! ;)

    OdpowiedzUsuń