-
Wiedziałeś, że mamy wspólną fotkę w necie? To jest ona, Ty i
ja. - powiedział Bastian, gdy tylko połączył się telefonicznie z
Holgerem.
-
Wiem, pokazywała mi. - odparł takim tonem, by nie zbudzić
drzemającej tuż przy nim dziewczyny. - Jeszcze chciała mnie
przepraszać, za to, że przez nią będą problemy...
-
Gdyby wiedziała o wszystkim, to by przepraszała za to, że się
urodziła.
-
Nie powinna się tym przejmować. - westchnął cicho. - Musi myśleć
o samych pozytywach, tak mi mówił jej lekarz. Bo to pomaga w
kuracji.
-
No właśnie... A tak w ogóle, to co porabiacie?
-
Oglądaliśmy telewizję, dopóki Dominika nie zasnęła.
-
Nadal śpi?
-
Tak.
-
Znów tuli poduszkę? - zachichotał Schweini.
-
Szczerze... Dziś ja robię za poduszkę. Zasnęła niedawno.
-
Wygodnie ma na tych Twoich mięśniach ze stali? - Bastian prawie
tarzał się ze śmiechu po podłodze.
-
Zamknij się, bo jeszcze ją obudzisz. - syknął cicho. - Na razie
nie narzeka.
-
Na razie. A potem postęka, że się nie wyspała.
-
Oj tam... - urwał na chwile, bo dziewczyna właśnie zmieniała
pozycję spania. Jedna z jej rąk 'wylądowała' na piersi piłkarza,
a drugą podciągnęła kolana bliżej siebie. - Nawet nie wiesz, jak
słodki widok mam przed sobą.
-
Nie zapadnij w cukrzycę tylko. - usłyszeli czyjeś krzyki. - Muszę
lecieć, idę poszaleć na mieście. Cześć.
-
Miłego szaleństwa. Do zobaczenia. - Bawarczycy zakończyli rozmowę.
Holger
chwilę się zastanawiał, czy zostawić to tak jak jest, czy
przenieść nastolatkę do jej sypialni.
Postawił
na tym pierwszym, jednak chciał się lekko poprawić – nie
wiedział ile wypadnie mu tak siedzieć.
Nieznacznie
się odsunął, na co dziewczyna zareagowała nie wybudzając się do końca:
-
Nie odchodź! - i zacisnęła palce na jego koszulce.
-
Cii, nie odejdę.
***
Gdy
dziewczyna się przebudziła, zauważyła drzemającego obok siebie
piłkarza, którego dłonie spoczywały w uścisku wokół jej talii.
Nie
mogła uwierzyć, że ponad pół dnia przespała na ramieniu swojego
ulubieńca.
Pomieszczenie
przepełnił dzwonek telefonu śpiącego Holgera. Gdy zauważyła
'Trener' stwierdziła, że to może być coś ważnego i odebrała...
-
To już gruba przesada! - wrzasnął Pep. - Nie uciekniesz teraz
przed konsekwencjami! Myślisz, że nikt nie widział tego zdjęcia?!
-
Przed jakimi konsekwencjami? - syknęła cicho, wyswabadzając się z
uścisku piłkarza. - Jest pan jego ojcem, czy co? To on wybiera z
kim spędza czas.
-
A Ty kim jesteś? - spytał, nie wiedząc, że to Polka z nim
rozmawia.
-
Osobą z którą spędza ten urlop.
-
Dziewczyno, gdybyś Ty wiedziała, co mu chodzi po głowie...
-
Pan tego na pewno nie wie. Żegnam. - można powiedzieć, że było
to bezczelne, ale się rozłączyła.
Chwilę
potem wyszukiwała już z listy kontaktów numer do Bastiana. Chciała
dowiedzieć się, o co chodziło Guardioli.
Cicho
przemknęła do swojej sypialni i wcisnęła 'połącz'
-
Holger? - po kilku sygnałach dobył się głos pomocnika - Co tak
późno?
-
Czemu Guardiola wydzierał się na Holgera?
-
Dominika? - mężczyzna po drugiej stronie zdziwił się. - No
wiesz...
-
Właśnie nie wiem, dlatego dzwonię.
-
Masz go gdzieś pod ręką?
-
Śpi. Dlatego dzwonię z jego telefonu.
-
Sam Ci powinien powiedzieć, a nie. - powiedział, jakby do siebie. -
Mówił Ci jak Pep zareagował na Twój przyjazd?
-
Nie, nie mówił. - próbowała ułożyć sobie w głowie, czemu
Bastian spytał się o to. - To dlatego wyjechaliśmy? By Pep się
nie wkurzał na to, że tu jestem? Czemu mi tego powiedział?
-
Nie chciał Cię zamartwiać. Po za tym dobrze sobie radzimy. A skąd
wiesz, że się wydzierał?
-
Bo dzwonił, a ja odebrałam ten telefon, bo Holger spał.
-
Niech ja tylko dorwę Guardiolę...
-
Nie, Bastian. To wszystko przeze mnie.
-
Dlatego nie chciał Ci mówić, bo będziesz się obwiniać i
martwić.
-
No bo jest. Nie było by problemów, gdybym została w Polsce.
-
Nie mów tak. - syknął. - To Pepowi odbija.
-
Przepraszam, ale muszę kończyć. Może się obudził. Do
zobaczenia.
-
Dobranoc. - odparł Schweini, rozłączając się.
Dziewczyna
po namyśle wróciła do salonu i odłożyła telefon, uprzednio
spisując sobie numer do Bastiana.
Holger
na szczęście się nie przebudził i nie zmienił pozycji, na co
bezpiecznie mogła się z powrotem ślizgnąć, by rano się nie
przeraził, że jej nie ma.
***
Wiedziała,
że nie ukryje przed nim tego telefonu, ale za nic nie wiedziała,
jak mu powiedzieć, że odebrała połączenie z jego telefonu.
'Jak
ja mam powiedzieć, że odebrałam ten telefon? ~Dominika' –
napisała w pierwszej wiadomości do pomocnika.
Odpisał
już po kilku minutach.
'W
miarę normalnie'
'Tsa...
Holger odebrałam Twój telefon, bo nie chciałam Cię budzić, bo
słodko wyglądałeś. I zamiast na Ciebie to na mnie powydzierał
się Pep Guardiola. Tsa, normalna wiadomość.'
'Idealna
wypowiedź.'
'Dzięki
za wsparcie!' - wpakowała w wiadomość wszelki sarkazm, na jaki
było ją stać.
'Ależ
proszę. Ja bym jeszcze dodał – na Twoim miejscu – to co masz mu
powiedzieć.'
Od
razu pomyślała o tym sekrecie, o którym wie tylko Schweinsteiger i
ona sama.
'Nie,
dzięki. Nie skorzystam.'
'Jak
tam chcesz...'
'Okej,
to ja idę mu o tym powiedzieć. Trzymaj kciuki!' - napisała,
przepełniona strachem.
'Trzymam,
trzymam. A z Pepem się kiedy indziej policzymy.'
'Błagam,
daj spokój.'
'Jeszcze
mu nie powiedziałaś? Mam zadzwonić?'
-
Ja Ci dam zadzwonić. - powiedziała na głos, podnosząc się z
miejsca.
-
A komu dasz zadzwonić? - zobaczyła w progu postać Badstubera. -
Puk, puk. - dodał, pukając w framugę.
-
A nikomu. - odpowiedziała pospiesznie. - Siadaj, muszę Ci coś
powiedzieć.
-
Taaaak? - spytał, siadając obok niej.
-
No bo wczoraj, dosyć późno już, dzwonił do Ciebie Pep... A Ty
wtedy spałeś... I ja odebrałam połączenie... A Pep... - urwała
-
A Pep co?
-
Pep zaczął się wydzierać, jakbyś to Ty odebrał...
-
A co mówił?
-
Że nie uciekniesz przed konsekwencjami. I że myślisz, że nie
widział zdjęcia... - z trudem wyrzuciła to z siebie. - Czy to
prawda, że on się Ciebie czepia, od kiedy tu jestem?
-
Miałaś się nie dowiedzieć o tym. - wyszeptał do niej – Tak,
Pep się mnie czepia, od kiedy tu jesteś. Po części dlatego tu
przyjechaliśmy-chciałem odpocząć od tych ostrych wymian zdań.
-
Mam skrytą nadzieję, że się na mnie złościsz, że odebrałam
twój telefon. Nie chciałam Cię budzić, bo... - urwała, by dodać
cała czerwona – słodko wyglądałeś, jak spałeś.
Badstuber
zaśmiał się w odpowiedzi. Nikt nigdy mu nie powiedział, że
wygląda 'słodko' jak śpi.
-
Ja? Na Ciebie się gniewać? Raczej nie. Dziękuję, za to, że ktoś
docenił to jak śpię. - odpowiedział z serdecznym uśmiechem,
czując, że wszystko w jego ciele nagrzewa się o co najmniej 100*C !
-
Ależ nie ma za co. - odparła śmiejąc się. - Ze tak spytam...
Mówię coś przez sen? Bo raz na jakiś czas mi się tak zdarzy i
ten...
Przypomniał
sobie ten moment, gdy wypowiedziała jego imię.
-
Nie... - odparł, nie za bardzo sobie wierząc.
-
Na pewno? - spytała.
-
Tak. - potwierdził odpowiedź. - Idziemy na plażę? - spytał,
odwracając uwagę.
-
Nie wskóram z odpowiedzią. - westchnęła. - Tak, możemy iść.
***
-
Co masz na ręce? - spytał, gdy na plaży spędzili już trochę
czasu.
Jego
uwagę przykuła bransoletka, na której był napis, którego nie
zdołał odczytać.
-
A bransoletkę. W szpitalu jej nie mogłam nosić, to chociaż tu ją
ponoszę.
-
A powiesz co jest na niej napisane? - spytał, próbując złapać
jej nadgarstek.
-
Może kiedyś. - zaśmiała się, chowając rękę.
-
Widzę, że po dobroci mi nie powiesz.
-
Bo w ogóle nie powiem. - zagroziła.
-
Jesteś tego pewna? - spytał, stosując najgorszą możliwą
broń-łaskotanie.
-
Tak! - wysapała w przerwach śmiechu.
Trochę
dziwiło ją, czemu tak pragnie dowiedzieć się, co na niej
widnieje.
-
Na pewno?
Dłonie
dziewczyny próbowały odciągnąć nadgarstki mężczyzny, by
przerwać 'miłą torturę'.
-
Ani mi się waż! - warknął radośnie. - Chyba, że pokarzesz, co
jest na niej napisane.
-
Nie powiem Ci, ale nie mam jak oddychać!
-
Ależ nie musisz mówić. Możesz pokazać.
-
Muszę? - jęknęła.
-
Chyba, że wolisz łaskotanie.
Przysunęła
sobie rękę bliżej twarzy, by móc zobaczyć, czy widać dobry
napis. Bowiem była ona dwustronna. Z jednej napis 'Ich ♥ FC
Bayern' a z drugiej... 'Ich ♥ HB28'
-
Pokarzesz mi? - usłyszała słodki głos Badstubera.
-
Tyle zawrotów o zwykłą bransoletkę.
-
Bo nie chciałaś pokazać.
-
Teraz już możesz popatrzeć, tylko mnie nie łaskocz już.
Momentalnie
przestał, bo Dominika pokazała mu ozdobę.
-
Serio, to ukrywałaś przed całym światem?
-
Tak. - 'Bo Ty nim jesteś' dodała w myślach.
Holger
pokręcił głową z rozbawieniem, kręcąc bransoletką wokół jej
nadgarstka.
Jednak
na nic zdały się próby ukrycia drugiego napisu 'Ich ♥ HB28' –
odkrył go. Ale nic na ten temat nie powiedział....
_________________
Jeżeli ktoś ma coś do tego, jak piszę, i do romantyczności piłkarzy, to BŁAGAM nie piszcie anonimowo na asku. Bo 'fajnie' jest dostać krytykę, nawet nie wiedząc od kogo.... Nie zapomnijcie się podpisać.
Bo ktoś się przyczepił *klik* .... ja Wam nie bronię komentować i krytykować, ale piszcie bez anonima, albo w ogóle.
Bo ktoś się przyczepił *klik* .... ja Wam nie bronię komentować i krytykować, ale piszcie bez anonima, albo w ogóle.
Pozdrawiam //Autorka.;*
Hahaha Badstuberowa powiedziała, że go nie doda, bo nie było wystarczającej liczby komentarzy, więc zrobiłam włam i jest :*
Nie ma za co ;)
Pozdrawiam, Mrs. Pique Gomez
Hahaha Badstuberowa powiedziała, że go nie doda, bo nie było wystarczającej liczby komentarzy, więc zrobiłam włam i jest :*
Nie ma za co ;)
Pozdrawiam, Mrs. Pique Gomez
Cudny rozdział, kochanie :*
OdpowiedzUsuńAve Mrs. Pique Gomez! ♥
OdpowiedzUsuńDominika chamidło jedne czemu tak ranisz moją duszę. :<
Kocham Bastiego. Jak skończysz te opowiadanie musisz coś o Bastim napisać! ;3
Rozdział jest świetny, zresztą jak zawsze <3
OdpowiedzUsuńMasz wielki, wielki taaaalent! :) Szkoda że tak mało ludzi to komentuje.. Ale lepiej tyle niż nikt ;)
Czekam kolejnego :>