wtorek, 20 sierpnia 2013

Das zehnte Kapitel

- Wiedziałeś, że mamy wspólną fotkę w necie? To jest ona, Ty i ja. - powiedział Bastian, gdy tylko połączył się telefonicznie z Holgerem.

- Wiem, pokazywała mi. - odparł takim tonem, by nie zbudzić drzemającej tuż przy nim dziewczyny. - Jeszcze chciała mnie przepraszać, za to, że przez nią będą problemy...

- Gdyby wiedziała o wszystkim, to by przepraszała za to, że się urodziła.

- Nie powinna się tym przejmować. - westchnął cicho. - Musi myśleć o samych pozytywach, tak mi mówił jej lekarz. Bo to pomaga w kuracji.

- No właśnie... A tak w ogóle, to co porabiacie?

- Oglądaliśmy telewizję, dopóki Dominika nie zasnęła.

- Nadal śpi?

- Tak.

- Znów tuli poduszkę? - zachichotał Schweini.

- Szczerze... Dziś ja robię za poduszkę. Zasnęła niedawno.

- Wygodnie ma na tych Twoich mięśniach ze stali? - Bastian prawie tarzał się ze śmiechu po podłodze.

- Zamknij się, bo jeszcze ją obudzisz. - syknął cicho. - Na razie nie narzeka.

- Na razie. A potem postęka, że się nie wyspała.

- Oj tam... - urwał na chwile, bo dziewczyna właśnie zmieniała pozycję spania. Jedna z jej rąk 'wylądowała' na piersi piłkarza, a drugą podciągnęła kolana bliżej siebie. - Nawet nie wiesz, jak słodki widok mam przed sobą.

- Nie zapadnij w cukrzycę tylko. - usłyszeli czyjeś krzyki. - Muszę lecieć, idę poszaleć na mieście. Cześć.

- Miłego szaleństwa. Do zobaczenia. - Bawarczycy zakończyli rozmowę.

Holger chwilę się zastanawiał, czy zostawić to tak jak jest, czy przenieść nastolatkę do jej sypialni.

Postawił na tym pierwszym, jednak chciał się lekko poprawić – nie wiedział ile wypadnie mu tak siedzieć.

Nieznacznie się odsunął, na co dziewczyna zareagowała nie wybudzając się do końca:

- Nie odchodź! - i zacisnęła palce na jego koszulce.

- Cii, nie odejdę.
***



Gdy dziewczyna się przebudziła, zauważyła drzemającego obok siebie piłkarza, którego dłonie spoczywały w uścisku wokół jej talii.

Nie mogła uwierzyć, że ponad pół dnia przespała na ramieniu swojego ulubieńca.

Pomieszczenie przepełnił dzwonek telefonu śpiącego Holgera. Gdy zauważyła 'Trener' stwierdziła, że to może być coś ważnego i odebrała...

- To już gruba przesada! - wrzasnął Pep. - Nie uciekniesz teraz przed konsekwencjami! Myślisz, że nikt nie widział tego zdjęcia?!

- Przed jakimi konsekwencjami? - syknęła cicho, wyswabadzając się z uścisku piłkarza. - Jest pan jego ojcem, czy co? To on wybiera z kim spędza czas.

- A Ty kim jesteś? - spytał, nie wiedząc, że to Polka z nim rozmawia.

- Osobą z którą spędza ten urlop.

- Dziewczyno, gdybyś Ty wiedziała, co mu chodzi po głowie...

- Pan tego na pewno nie wie. Żegnam. - można powiedzieć, że było to bezczelne, ale się rozłączyła.

Chwilę potem wyszukiwała już z listy kontaktów numer do Bastiana. Chciała dowiedzieć się, o co chodziło Guardioli.

Cicho przemknęła do swojej sypialni i wcisnęła 'połącz'

- Holger? - po kilku sygnałach dobył się głos pomocnika - Co tak późno?
- Czemu Guardiola wydzierał się na Holgera?

- Dominika? - mężczyzna po drugiej stronie zdziwił się. - No wiesz...

- Właśnie nie wiem, dlatego dzwonię.

- Masz go gdzieś pod ręką?

- Śpi. Dlatego dzwonię z jego telefonu.

- Sam Ci powinien powiedzieć, a nie. - powiedział, jakby do siebie. - Mówił Ci jak Pep zareagował na Twój przyjazd?

- Nie, nie mówił. - próbowała ułożyć sobie w głowie, czemu Bastian spytał się o to. - To dlatego wyjechaliśmy? By Pep się nie wkurzał na to, że tu jestem? Czemu mi tego powiedział?

- Nie chciał Cię zamartwiać. Po za tym dobrze sobie radzimy. A skąd wiesz, że się wydzierał?

- Bo dzwonił, a ja odebrałam ten telefon, bo Holger spał.

- Niech ja tylko dorwę Guardiolę...

- Nie, Bastian. To wszystko przeze mnie.

- Dlatego nie chciał Ci mówić, bo będziesz się obwiniać i martwić.

- No bo jest. Nie było by problemów, gdybym została w Polsce.

- Nie mów tak. - syknął. - To Pepowi odbija.

- Przepraszam, ale muszę kończyć. Może się obudził. Do zobaczenia.

- Dobranoc. - odparł Schweini, rozłączając się.

Dziewczyna po namyśle wróciła do salonu i odłożyła telefon, uprzednio spisując sobie numer do Bastiana.

Holger na szczęście się nie przebudził i nie zmienił pozycji, na co bezpiecznie mogła się z powrotem ślizgnąć, by rano się nie przeraził, że jej nie ma.
***



Wiedziała, że nie ukryje przed nim tego telefonu, ale za nic nie wiedziała, jak mu powiedzieć, że odebrała połączenie z jego telefonu.

'Jak ja mam powiedzieć, że odebrałam ten telefon? ~Dominika' – napisała w pierwszej wiadomości do pomocnika.

Odpisał już po kilku minutach.

'W miarę normalnie'

'Tsa... Holger odebrałam Twój telefon, bo nie chciałam Cię budzić, bo słodko wyglądałeś. I zamiast na Ciebie to na mnie powydzierał się Pep Guardiola. Tsa, normalna wiadomość.'
'Idealna wypowiedź.'

'Dzięki za wsparcie!' - wpakowała w wiadomość wszelki sarkazm, na jaki było ją stać.

'Ależ proszę. Ja bym jeszcze dodał – na Twoim miejscu – to co masz mu powiedzieć.'

Od razu pomyślała o tym sekrecie, o którym wie tylko Schweinsteiger i ona sama.

'Nie, dzięki. Nie skorzystam.'

'Jak tam chcesz...'

'Okej, to ja idę mu o tym powiedzieć. Trzymaj kciuki!' - napisała, przepełniona strachem.

'Trzymam, trzymam. A z Pepem się kiedy indziej policzymy.'

'Błagam, daj spokój.'

'Jeszcze mu nie powiedziałaś? Mam zadzwonić?'

- Ja Ci dam zadzwonić. - powiedziała na głos, podnosząc się z miejsca.

- A komu dasz zadzwonić? - zobaczyła w progu postać Badstubera. - Puk, puk. - dodał, pukając w framugę.

- A nikomu. - odpowiedziała pospiesznie. - Siadaj, muszę Ci coś powiedzieć.

- Taaaak? - spytał, siadając obok niej.

- No bo wczoraj, dosyć późno już, dzwonił do Ciebie Pep... A Ty wtedy spałeś... I ja odebrałam połączenie... A Pep... - urwała

- A Pep co?

- Pep zaczął się wydzierać, jakbyś to Ty odebrał...

- A co mówił?

- Że nie uciekniesz przed konsekwencjami. I że myślisz, że nie widział zdjęcia... - z trudem wyrzuciła to z siebie. - Czy to prawda, że on się Ciebie czepia, od kiedy tu jestem?

- Miałaś się nie dowiedzieć o tym. - wyszeptał do niej – Tak, Pep się mnie czepia, od kiedy tu jesteś. Po części dlatego tu przyjechaliśmy-chciałem odpocząć od tych ostrych wymian zdań.

- Mam skrytą nadzieję, że się na mnie złościsz, że odebrałam twój telefon. Nie chciałam Cię budzić, bo... - urwała, by dodać cała czerwona – słodko wyglądałeś, jak spałeś.
Badstuber zaśmiał się w odpowiedzi. Nikt nigdy mu nie powiedział, że wygląda 'słodko' jak śpi.

- Ja? Na Ciebie się gniewać? Raczej nie. Dziękuję, za to, że ktoś docenił to jak śpię. - odpowiedział z serdecznym uśmiechem, czując, że wszystko w jego ciele nagrzewa się o co najmniej 100*C !

- Ależ nie ma za co. - odparła śmiejąc się. - Ze tak spytam... Mówię coś przez sen? Bo raz na jakiś czas mi się tak zdarzy i ten...

Przypomniał sobie ten moment, gdy wypowiedziała jego imię.

- Nie... - odparł, nie za bardzo sobie wierząc.

- Na pewno? - spytała.

- Tak. - potwierdził odpowiedź. - Idziemy na plażę? - spytał, odwracając uwagę.

- Nie wskóram z odpowiedzią. - westchnęła. - Tak, możemy iść.
***


- Co masz na ręce? - spytał, gdy na plaży spędzili już trochę czasu.

Jego uwagę przykuła bransoletka, na której był napis, którego nie zdołał odczytać.

- A bransoletkę. W szpitalu jej nie mogłam nosić, to chociaż tu ją ponoszę.

- A powiesz co jest na niej napisane? - spytał, próbując złapać jej nadgarstek.

- Może kiedyś. - zaśmiała się, chowając rękę.

- Widzę, że po dobroci mi nie powiesz.

- Bo w ogóle nie powiem. - zagroziła.

- Jesteś tego pewna? - spytał, stosując najgorszą możliwą broń-łaskotanie.

- Tak! - wysapała w przerwach śmiechu.

Trochę dziwiło ją, czemu tak pragnie dowiedzieć się, co na niej widnieje.

- Na pewno?

Dłonie dziewczyny próbowały odciągnąć nadgarstki mężczyzny, by przerwać 'miłą torturę'.

- Ani mi się waż! - warknął radośnie. - Chyba, że pokarzesz, co jest na niej napisane.

- Nie powiem Ci, ale nie mam jak oddychać!

- Ależ nie musisz mówić. Możesz pokazać.

- Muszę? - jęknęła.

- Chyba, że wolisz łaskotanie.

Przysunęła sobie rękę bliżej twarzy, by móc zobaczyć, czy widać dobry napis. Bowiem była ona dwustronna. Z jednej napis 'Ich ♥ FC Bayern' a z drugiej... 'Ich ♥ HB28'

- Pokarzesz mi? - usłyszała słodki głos Badstubera.

- Tyle zawrotów o zwykłą bransoletkę.

- Bo nie chciałaś pokazać.

- Teraz już możesz popatrzeć, tylko mnie nie łaskocz już.

Momentalnie przestał, bo Dominika pokazała mu ozdobę.

- Serio, to ukrywałaś przed całym światem?

- Tak. - 'Bo Ty nim jesteś' dodała w myślach.

Holger pokręcił głową z rozbawieniem, kręcąc bransoletką wokół jej nadgarstka.


Jednak na nic zdały się próby ukrycia drugiego napisu 'Ich ♥ HB28' – odkrył go. Ale nic na ten temat nie powiedział....

_________________


Jeżeli ktoś ma coś do tego, jak piszę, i do romantyczności piłkarzy, to BŁAGAM nie piszcie anonimowo na asku. Bo 'fajnie' jest dostać krytykę, nawet nie wiedząc od kogo.... Nie zapomnijcie się podpisać.
Bo ktoś się przyczepił *klik* .... ja Wam nie bronię komentować i krytykować, ale piszcie bez anonima, albo w ogóle. 
Pozdrawiam //Autorka.;*


Hahaha Badstuberowa powiedziała, że go nie doda, bo nie było wystarczającej liczby komentarzy, więc zrobiłam włam i jest :*
Nie ma za co ;)
Pozdrawiam, Mrs. Pique Gomez

3 komentarze:

  1. Ave Mrs. Pique Gomez! ♥
    Dominika chamidło jedne czemu tak ranisz moją duszę. :<

    Kocham Bastiego. Jak skończysz te opowiadanie musisz coś o Bastim napisać! ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest świetny, zresztą jak zawsze <3
    Masz wielki, wielki taaaalent! :) Szkoda że tak mało ludzi to komentuje.. Ale lepiej tyle niż nikt ;)
    Czekam kolejnego :>

    OdpowiedzUsuń