środa, 14 sierpnia 2013

Das siebte Kapitel

- Zadowolony jesteś z siebie, prawda? - zapytał Guardiola, gdy tylko Badstuber pojawił się na Saebenner Strasse.

- Co już się stało? Człowiek nawet życia nie ma.


- Co Ty... Po co ją tu ściągałeś?!

- Co, już wiesz? A może Ty też mnie śledziłeś?!


- Nie lubię ingerować w życie prywatne graczy, ale Tobie to już na serio odbija!


- To skoro nie lubisz, to po co ingerujesz? Może wolisz, by cała ekipa była słodka i nie sprawiała żadnych problemów? Chodzi Ci o to by jak najlepiej wypadała nie tylko na boisku, lecz i poza nim!


- Powiedziałem kiedyś, że macie być tacy? Holger, Ty nie widzisz, co ona z Tobą robi!


- Co robi? CO RO-BI? Nic nie robi! O co chcesz mnie osądzić?!


- Myślisz, że ja nie widzę co ona z Tobą robi?


Drzwi się otworzyły, a w nich stał Schweinsteiger.


- Ups, chyb przeszkodziłem... - powiedział cofając się w drzwiach.


- Nie Basti, ja wychodzę. - odpowiedział Holger.

- Poczekasz na mnie? To tylko chwila. - zapytał Bastian.


Chwilę się zastanowił, by potwierdzić, że zaczeka.


Opuścił gabinet i cierpliwie czekał na przyjaciela, którego zaniedbywał ostatnimi czasy.


'Nie, Pep nie ma racji' pomyślał, chodząc od ściany do ściany po obszernym korytarzu tuż przed drzwiami gabinetu Pepa Guardioli.


Myślał także, czemu Bastian kazał mu poczekać.


Chwilę potem 'Schweini' stał już obok przyjaciela.


- Holger... - zaczął Schweinsteiger.


- Bastian, Ty też zaczynasz? - jęknął Badstuber, oddalając się z biura Bayernu. - Wszyscy od trzech tygodni się mnie czepiają!


Schweinsteiger podbiegł do niego.


- A czemu się Ciebie czepiają? - spytał.


- To Ty... Nie wiesz? - zrobił wielkie oczy.


- Nie. - odszepnął.


Badstuber znów się zamyślił.


- To chodź, pokażę Ci, czemu się mnie czepiają.

***


- Serio...? - to było pierwsze słowo, jakie wydał z siebie Bastian, gdy pojawili się przed salą, w której przebywała Dominika.

- Też chcesz na mnie nawrzeszczeć? - zapytał. - Ja chcę jej pomóc. - znów powtórzył swoją regułkę.


- Czy mówiłem, że chcę na Ciebie wydrzeć się? Tylko się zdziwiłem. Od kiedy tu jest?


- Dziś mija tydzień.



- A jej matka gdzie?

- Powierzyła mi opiekę nad nią. - odszepnął. - Tylko proszę, nie gadaj jak Thomas Pep, czy na pewno inni, że... Chodzi mi o to, by... Coś jej zrobić... - popatrz na swojego przyjaciela błagalnie.

- Spokojnie Holger. Nic takiego nie powiedziałem. Wierzę Ci.


- Dziękuję.


- Za co?

- Za to, że jako jedyny potraktowałeś mnie w miarę normalnie, a nie jak jakiegoś pedofila.

Schweinsteiger pokiwał lekko głową, starając się ułożyć odpowiedź.


- Jej matka wiedziała, co robiła oddając ją Tobie pod opiekę.


- Cóż, według niektórych to były najgłupsza rzecz, jaką zrobiłem.

- A posłuchałeś ich?

- Oczywiście, że nie.


- A wyjdzie to wszystkim na dobre, zobaczysz. - mruknął do przyjaciela.

***


- Zobacz, obudziła się. - Schweinsteiger zerknął przez szybę, wskazując palcem na wybudzającą się dziewczynę.

- Chcesz do niej wejść? - spytał w odpowiedzi.


Bastian po chwili namysłu, odparł, że tak.


Podnieśli się z krzesełek i ruszyli na salę.


- Oh, Holger i... - nie wiedziała jak powiedzieć.


- Po prostu Bastian.


- Okej.


- Jak się czujesz? - spytał Holger.


- Dobrze. Lekarze mówią, że idziemy po dobrej drodze.


Badstuber odetchnął z ulgą słysząc taką odpowiedź.


- Oby tak dalej. - dodał Schweinsteiger, na co Polka uśmiechnęła się lekko.

***


Kolejna godzina minęła na zwyczajnej wymianie zdań.

Bastian uważnie obserwował przyjaciela i chyba już domyślał się, czemu wszyscy czepiają się Holgera.


- To my będziemy się zbierać. - rzucił wice-kapitan Bayernu, poklepując obrońcę po plecach.


- No dobrze. Dziękuję, że przyszliście.


- Nie ma problemu. - odparł Schweini.


- Do jutra. - powiedział Holger, ze zrezygnowaniem podnosząc się z miejsca.


Nigdy nie był za chętny do opuszczania swojej podopiecznej.


- Holger... - wyszeptał Schweinsteiger, gdy opuszczali szpital.


- Tak?


- Ja chyba już wiem, czemu oni się Ciebie czepiają.


Badstuber przełknął ślinę i spytał:


-Niby czemu?


- Myślę, że chodzi im o to, jak do niej się odnosisz. - powiedział. - Trochę się Tobie i jej przyglądałem. I myślę, że właśnie...


- Bastian... - jęknął Badstuber

- Co?

- I Ty przeciwko mnie?


- Czy ja kiedyś tak powiedziałem?


- Nie. - odrzekł. - Ale to właśnie przez nią, przez to, że tu jest, wszyscy są przeciwko mnie, i to dlatego są te kłótnie i czepianki.


Zapadła dość długa cisza, w trakcie której przemierzyli prawie całą drogę powrotną do domu Schweinsteigera.


- Zależy Ci na niej? - zapytał Bastian.


- Chcesz wiedzieć? - pomocnik pokiwał głową na potwierdzenie. - Cholernie bardzo mi na niej zależy. Mimo różnicy wieku.


- To miej głęboko gdzieś te ich przyczepki i rób to co jest według Ciebie odpowiednie. A wiek to tylko liczba.


- Myślisz, że tak nie robię? Mam już pomału dość wysłuchiwania, tego co wygadują na nią i na mnie! Mam ochotę ją i siebie stąd zabrać i wyjechać gdzieś.


- A w ogóle wiesz, co ona może czuć?


- W tym problem. - odparł, po czym po chwili dodał – Co może znaczyć to, że wypowiedziała moje imię przez sen?


- Cóż, psychologiem nie jestem, ale to może być przywiązanie... A robiła coś szczególnego wtedy?


- Przytulała, to jest ściskała... czule... Poduszkę.


- Hm. To ciekawy przypadek się nam kroi. - Badstuber spojrzał krzywo na przyjaciela. - Mogę do niej wpaść? Muszę z nią pogadać.




- No skoro musisz... - odpowiedział niepewnie, zastanawiając się nad wypowiedzią swojego kompana.


_____________________________


Pytania?


//Autorka.;*

4 komentarze:

  1. Aaaa wspaniałe, wspaniałe, wspaniałe, spaniałe <333

    OdpowiedzUsuń
  2. coś czuję, że Basti pomoże Holgerowi, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tadadada! SuperBasti wkracza do akcji! :D
    Yyy, no tego. Jak będą mieli po 60 lat wiek nie będzie miał znaczenia. XD

    OdpowiedzUsuń
  4. OOO! I Basti jest! :D
    Genialny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń