Lekarze znów intensywniej pobudzali serce.
- Udało się. - powiedział usatysfakcjonowany doktor po kilku minutach masażu serca. Dziewczyna oddychała – ciężko, z aparaturą, ale oddychała.
- Mówiłem, że się uda. - szepnął, nie odrywając z niej wzroku.
***
Cały wieczór i kolejna noc była nie przespana dla Holgera. Siedział przy niej i bacznie przyglądał i przysłuchiwał się jej, czy wszystko dobrze.
W jego głowie nadal panował szok i hałas.
'Powiedziała to. Powiedziała!' ciągle to powtarzało się w jego głowie.
- Holger... - jego uszu doszedł głos Schweinsteigera.
Wywołany wstał i wyszedł z sali.
- Tak?
- Co z nią? - spytał, zaniepokojony stanem zewnętrznym swojego przyjaciela.
- Już lepiej.
- Jak to?
- Było koszmarnie.... - wyszeptał. - Wczoraj miała problemy z oddychaniem... A mimo to były to najlepsze chwile mojego życia.
- Jak to? - Basti popatrzył na Holgera niczym jak na człowieka wyrwanego z psychiatryka.
- Bo powiedziała, że mnie kocha...
- Tego Ci nie powiedziała ostatnio?
- Nie.
- To o czym tak zawzięcie debatowaliście?
- Nie ważne już. - odparł, przypominając sobie, rozmowę, zaraz po przylocie do Monachium.
- Pep się jakoś z Tobą kontaktował? - zapytał pomocnik.
- Prócz tego telefonu, to nic.
- Pójdziesz do niego?
- A ona? - wskazał na Dominikę.
- Mogę z nią zostać. I im szybciej do niego pójdziesz, to tym szybciej wrócisz.
- Już się zbieram. Gdyby coś się z nią działo, daj mi znać.
- Będziesz pierwszym, który się o tym dowie.
***
Przed pójściem do Pepa, Holger wrócił do domu i spróbował się ogarnąć, w końcu dwa dni bez przerwy przebywał w szpitalu.
***
Pep starał się wydobyć możliwy kontakt z matką Polki. Nie był pewien, czy Badstuber z dziewczyną się jakoś z nią kontaktują, więc chciał spróbować 'po samemu'
- Chciałeś ze mną mówić, więc jestem. - powiedział obrońca, pojawiając się w biurze.
- Równiutko dwa tygodnie. Jesteś dokładny, co do ustalania terminów. - przyznał Guardiola. - Co u Dominiki?
- Widzisz. U niej dobrze. - odparł spięty. - Spieszy mi się, skończmy jak najszybciej tą rozmowę.
- To dobrze. A właśnie o niej chciałem pomówić... Z tego co wiem, znaczy dla Ciebie wiele...
- Jakiś komentarz? - wtrącił Badstuber.
- Wysłuchaj do końca, co Ci chcę powiedzieć. - 24latek się nie odezwał. - Próbuję zrozumieć, to wszystko co między Tobą a nią się dzieje, ale mam pytanie... Może to zabrzmi chamsko, no ale cóż, muszę.
- Nic nie musisz.
- Cicho! Chamskie, ale zapytam: jej matka wie o tym?
- Gdyby się nią interesowała, przyjeżdżała by tu. - odgryzł obrońca. - A widzisz? Nie ma jej tu. Ma tylko mnie!
- Dobrze, nie krzycz. Porozmawiajmy, jak normalni ludzie, a nie tylko krzyki i krzyki. Ktoś w ogóle jej powiedział, że tu leży?
- Sama dała mi ją pod opiekę. Gdyby nie mogła przyjechać, to zadzwoniłaby chociaż! A nic, nie dzwoni, nie pisze... Nic! Może, gdyby się ktoś jej spytał, gdzie jest jej córka, to by odparła, że w ogóle jej nie miała? Bo tak wygląda. Jakby Dominika nie miała matki.
- Jesteś tego pewien?
- W 100%
- Możemy spróbować się z nią skontaktować.
Czy Guardiola chciał współpracować z Holgerem?
I wtedy to wypatrzył... Ten błysk w oku i emitowane zadowolenie...
Chodzi mu o to, by na wszelkie sposoby ich rozdzielić!
- Jesteś niemożliwy! - syknął obrońca, cofając się do drzwi.
- Nic złego nie robię.
- Prócz zamiłowania do niszczenia mi życia.
- Ahh, to. To tylko pomoc. Zobaczysz, jeszcze się jej odwidzisz, i zobaczysz, odwróci się do Ciebie tyłkiem! Jeszcze wspomnisz sobie moje słowa! - krzyknął, za zatrzaskującymi się drzwiami. - Ona mnie popamięta....
***
Na czas nieobecności Holgera, śpiącą Dominikę 'doglądał' Bastian.
Gdy zobaczył przepełnionego złością przyjaciela, wchodzącego na salę, od razu do niego podbiegł.
- Co się stało? - spytał.
- Guardiola. - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Co on?
- Chce ściągnąć tu jej matkę. Gdyby mógł. - prychnął. - Najpierw niby troskliwie pyta się o jej stan, a potem zaczyna biadolić, że po jakimś czasie się jej odwidzę...
- Ściągnąć... Jej matkę? Tu?! - wtrącił Bastian.
- Tak. Nigdy, w sensie, że w trakcie jej pobytu tu, nie usłyszałem, żeby się z nią kontaktowała.
- To czemu chce ją tu sprowadzić?
- Jeszcze nie wpadłeś na to? Chce mi ją odebrać.
- Nie dał spokoju?
- Najwyraźniej...
- Może my spróbujemy się z nią, w sensie jej matką skontaktować?
- Spróbować nigdy nie zaszkodzi.
***
- Pamiętaj, że musi to być, ktoś kto nas zrozumie.
- Tak wiem.
Jedyną osobą, z którą rozmawiał po niemiecku prócz dziewczyny, była jej ciotka, Asia.
- Pamiętasz, kto mówił po niemiecku?
- Jej ciotka, Asia miała na imię...
- Oby miała jej numer zapisany. - po raz kolejny przeszukiwali listę kontaktów z jej telefonu.
- Ma, musi mieć. - czytali po raz kolejny nazwy kontaktów. - Mam, chyba. O ile dobrze zrozumiałem.
- Z polskiego nigdy nie byłeś dobry. - zażartował Schweini. - Próbujemy? - upewnił się.
- Oczywiście. - przepisali numer na telefon Holgera i poszli wykonać połączenie.
__________________________
To mamy jednak, że żyje. ( nie, to nie Weronika kiedyś mi zabroniła zabijać główne bohaterki ;_; )
Czy Holger i Basti uzyskają kontakt z rodziną Dominiki? :)
//Autorka.;*
świetny rozdział.!
OdpowiedzUsuńI dobrze, że jej nie uśmierciłaś. No ciekawie czy złapią kontakt do rodziny Dominiki...jestem tego ciekawa
OdpowiedzUsuńCudny rozdział *o*
OdpowiedzUsuńIdę płakusiać dalej KC :*
Nie było mnie trzy dni i tyle mnie ominęło. XD
OdpowiedzUsuń