TEN JEDEN JEDYNY RAZ MYŚLCIE, ŻE TEN BLOG NIE JEST O HOLGERZE, CHYBA, ŻE CHCECIE RYCZEĆ PÓŁ DNIA JAK JA.
ZNOWU RYCZĘ ;_;
Przed
domem zastał... Wściekłego Muellera...
***
-
Thomas?! Co Ty?! - krzyknął Holger, gdy napastnik rzucił się w
jego stronę.
-
Po dobroci nikt Ci nic nie powie, więc zastosuję mniej kulturalną
metodę. - wysyczał, okładając go pięściami.
-
Thomas! - warknął, oddając ciosy. - O co Ci chodzi?
-
Odczepiłbyś się od niej!
Od
razu zgadł, że chodzi mu o Polkę.
-
Od niej? Nigdy!
Nie
był przygotowany na ten atak. I to jeszcze od przyjaciela. Podwójna
zdrada.
Obaj
na tym ucierpieli i to nie tylko fizycznie. Ich przyjaźń też wiele na tym straci.
Holger nie spodziewał się, że Thomas aż do tego się posunie...
Holger nie spodziewał się, że Thomas aż do tego się posunie...
-
Skoro Pep w tym nie pomoże, to ja to zrobię. - syknął Mueller
wymierzając cios prosto w brzuch.
Pod
jego wpływem Badstuber upadł na ziemię.
-
Thomas... - jęknął z bólu.
Mueller
poparzył wzrokiem przepełnionym nienawiścią na obrońcę. Gdy
ujrzał co uczynił, że jego przyjaciel - choć trudno teraz będzie
można nazwać ich przyjaciółmi – leży, zwijając się z bólu,
w dodatku zakrwawiony, od razu uklęknął przy nim.
-
O Boże... Holger... Co ja zrobiłem... - wpatrywał się w
zakrwawioną twarz obrońcy. - Przyjaźń, to wszystko, a poróżniła
nas... Ona... I Pep... - wyjął telefon i wykręcił numer na
pogotowie.
-
Halo? - usłyszał głos w słuchawce.
-
Proszę przyjedźcie! Właśnie pobiłem przyjaciela...
***
Thomas
prócz na pogotowie zadzwonił też po Schweinsteigera.
-
Thomas! - syknął Bastian, wchodząc na izbę przyjęć.
Zauważył
Muellera siedzącego na krzesełku.
-
Wiesz co zrobiłeś, prawda?
-
Tak, ale... Ja już nie wiem, jak... Mogłem mu to zrobić. On... To
jeden z najbliższych mi ludzi... A ja... Jeszcze Pep mnie namówił...
-
Chodź ze mną. - przerwał mu Schweini, starając się uspokoić.
-
Gdzie?
-
Zaraz się przekonasz.
***
Celem
pomocnika była oczywiście sala, w której przebywała Dominika.
Thomas
w trakcie całej drogi bełkotał niezrozumiale, co chwila wtrącając
'jak ja mogłem mu to zrobić?!' i 'to Pep mnie przekonał'
-
Bastian?
-
Tak? - spytał wice-kapitan Bawarczyków.
-
Czemu ja jestem taki okropny dla niej? - wskazał głową na śpiącą
dziewczynę. - Od kiedy tu jest wszystko się spierdziela wokół.
Skłóciłem się z Holgerem, a on sam jest skłócony z większością
zespołu... Przecież ona nic nam nie zrobiła!
-
Thomas, spokojnie. Opowiedz wszystko co się stało. Od początku.
Napastnik
drużyny z Monachium powiedział Bastianowi wszystko.
To,
że był u Pepa i rozmawiał z nim właśnie w sprawie Polki.
To
jak Guardiola poprosił Muellera, by ten jakoś przemówił mu do
rozumu, zanim będzie za późno i coś jej zrobi.
To
jak się czuł, gdy rzucał się na Badstubera.
Gdy
okładał go pięściami.
Gdy
spojrzał na niego wzrokiem pełnym nienawiści, a on był cały
zakrwawiony...
-
Thom, spokojnie.
-
Nie będę spokojny! Nie widziałeś co mu zrobiłem! Nie chciałbyś
tego widzieć!
-
Thomas! - Schweini spróbował przytrzymać kolegę za ramiona. -
Wszystko będzie dobrze. Gdzie był, zanim Cię zabrałem stamtąd?
-
Miał robione USG brzucha.
-
Thomas... - przeraził się Bastian.
-
Tak, uderzyłem go tam. Cios musiał być mocny, bo aż upadł...
-
Lepiej myśl, żeby było dobrze. - odgryzł.
***
Holger
po USG odzyskał przytomność.
-
Gdzie jestem? Co mi się stało? - wypytywał.
-
Pobito pana. A co z panem jest, to zaraz się dowiemy. Musimy
poczekać na wyniki badań. - powiedziała pielęgniarka.
-
Muszę tu leżeć? - spytał, próbując się podnieść z
niewygodnego łóżka.
Jednak zaprzestał, bo poczuł niewysłowiony ból.
-
Niestety tak. Musimy czekać na wyniki. - powtórzyła się kobieta.
-
Kto tu mnie przywiózł?
-
Thomas Mueller. - obrońca Bayernu warknął cicho na te dwa słowa.
-
Mogę wykonać jeden telefon?
Kobieta
pokiwała głową, podając komórkę leżącą na szafce.
Przejął
urządzenie w ręce i wykręcił numer do Schweinsteigera.
-
Bastian, przyjedź tu.
-
Już idziemy.
-
Idziemy? - zdziwił się, czując ponowny ból w okolicach podbrzusza.
-
Tak. - usłyszał i w słuchawce i echo rozchodzące się po sali.
W
drzwiach stał Bastian i... Thomas. Na widok tego drugiego zrzedła
mu mina.
-
Byliśmy u Dominiki. - wytłumaczył pomocnik.
-
Z nim?! - oburzył się.
-
Tak. Thomas – zwrócił się do napastnika – Chcesz coś mu
powiedzieć?
-
Przepraszam. - wyszeptał Mueller składając dłonie w błagalnym
geście. - Pep mi powiedział, bym przemówił Ci do rozumu, nim
będzie za późno i zrobicie sobie krzywdę wzajemnie. To był
impuls. Gdybym miał czas na myślenie, bym inaczej to zrobił...
Przepraszam.
-
Musi tu być? Nie chcę go widzieć. - spytał pełen obrzydzenia
mając na myśli Muellera.
-
Holger...
-
Jeżeli pan Badstuber nie chce kogoś widzieć, to proszę wyjść. -
powiedziała chłodno pielęgniarka, kierując się w stronę dwóch
piłkarzy Bayernu.
__________________
Nie wiem, co napisać.
Ten rozdział jest koszmarny. Prawda? ;_;
A wyobrażenia pobitego Holgera za bardzo realne :'(
Ten rozdział jest koszmarny. Prawda? ;_;
A wyobrażenia pobitego Holgera za bardzo realne :'(
Znowu płacząca //Autorka.;*
Przez to, co się stało, jeszcze bardziej nie lubię Pepa. Smutno mi, że Thomas posunął się do czegoś takiego, tylko dlatego, że trener go przekonał. Oby z Holgerem było wszystko dobrze, no i żeby wybaczył Mullerowi to, co zrobił.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ah.. Holger.. Oby szybko wyszedł z tego..
OdpowiedzUsuńI jeszcze ten Thomas i Pep. ;/
Czekam na kolejny :)
A ja tam to kocham <33
OdpowiedzUsuńTrololo <3
Nie lubiłam Pepa , a przez ten rozdział nie lubię go jeszcze bardziej . Wyobrażenie pobitego Holgera ... Masakra .!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny .
Pozdrawiam . ;*
świetny rozdział.!
OdpowiedzUsuńkocham ten blog <3
No more drama. XD
OdpowiedzUsuń