niedziela, 11 sierpnia 2013

Das sechste Kapitel

W tym rozdziale będzie pojawiać się fragment tej piosenki *KLIK*

- Gdzie mnie zabieracie? - spytała nastolatka, gdy opuszczała szpital na Żelaznej.
Minęło kilka dni, od kiedy gracze Bayernu zniknęli z jej życia. Najbardziej żałowała tego, że nie zobaczy już Badstubera... Gdy przebudziła się kolejnego poranka, poinformowano ją, że Bawarczycy wrócili do Monachium.
- Za kilka godzin się przekonasz. - odparła jej matka.
Nikt nie powiedział jej o rozmowie z graczem Bayernu.
Nikt - prócz Badstubera – naprawdę nie wiedział, czemu nastolatka będzie leczona w Niemczech. Holger powiedział, że to dlatego, że w Niemczech są lepsze szpitale, a nie dlatego, że pragnie by była jak najbliżej niego.
Z wielkim smutkiem - ale wiedząc, że 16-latka będzie w pewnych rękach - matka pomogła wejść córce do helikoptera, który miał przelecieć z nią do Monachium, gdzie czekali na nią niemieccy specjaliści i... Badstuber. Bo to głównie pod jego opieką ma być dziewczyna.
- Kocham Cię. - powiedziała Iwona. - Niedługo się zobaczymy.
- Ja Ciebie też kocham. - odszepnęła, choć nie wiedziała, gdzie teraz będzie.
***

- Holger! - było to najczęściej wyłapywane słowo spośród wszystkich wyrazów. - Powaliło Cię, prawda? Przyznaj.

- Robię to co do mnie należy. - odparł pewny swoich słów.

Cały Bayern dowiedział się, co uczynił Badstuber. Na szczęście nikt nie widział dlaczego... Chyba nikt...

- Do Ciebie należy tylko to, byś wrócił do pełnej sprawności! - rzucił Guardiola.
- Ona też ma prawo do normalnego życia!

- A Ty nie musisz w nie ingerować!

- Czy ja mówiłem, że w nie ingeruję? Ja chcę jej tylko pomóc! POMÓC, jasne? Pomaganie nie jest niczym złym!

- Mogą Cię oskarżyć o molestowanie nieletniej! - wykrzyknął Thomas.

- Co to, to nie! Nigdy nie ważył bym się czegoś takiego zrobić! - Obrońca walnął pięściami o stół.

- Ale oni by tego nie wiedzieli, czy to zrobiłeś, czy nie!

- Zrobię to co według mnie jest warte zrobienia, a Was to nie powinno obchodzić! - rzucił, trzaskając drzwiami od biura Bayernu.
***


'Już niebawem powinni przylecieć' pomyślał Badstuber, czekając przed monachijskim szpitalem.

Po kilkunastu minutach czekania usłyszał świsty i powiewy wiatru oznaczające to, że nadlatują.

'Nareszcie' prędkim krokiem ruszył w stronę helikoptera.

Cały czas czuł, że ktoś go obserwuje.

Pilot wyłączył silniki, a śmigła spowolniły swój ruch.

- Holger? - zdziwiła się Dominika, gdy Badstuber pomagał jej wyjść. - Ale... Jak to?

- Będziesz się tu leczyć. A ja mam się Tobą opiekować.

Na dźwięk ostatniego zdania nastolatce rozbłysły oczy.

- Gotowa? - zapytał.

- Tak, tak.

Badstuber wyjął torby, które miała ze sobą i razem ruszyli w stronę szpitala.
Każdy krok, który stawiała, sprawiał jej ból.

- Co jest? - spytał, gdy dotarło do niego, że pojękiwania, które słyszał, pochodziły z ust Polki.

- Trochę mnie boli, gdy chodzę. - wyszeptała.

- Już, zaraz Ci ulży. - odparł cicho. Chciał jej pomóc, ale możliwość, że ktoś go obserwuje wykluczała wszelkie sposoby udzielenia wsparcia. Jeszcze by pomyśleli o czymś, co nigdy nie miało miejsca.

Chwilę potem wyszli lekarze, którzy wyprowadzili dla niej wózek inwalidzki. Piłkarz pomógł usiąść nastolatce na pojeździe.

Po kilku minutach drogi znaleźli się w sali, w której miała teraz przebywać.

- Zaraz powinien pojawić się lekarz, pod którego będziesz opieką, złotko. - powiedziała pielęgniarka, która pomogła jej przenieść się z wózka na łóżko.

- Dlaczego nikt mi nie powiedział, że tu będę? - spytała 16-latka, gdy zostali sami w dwójkę.

- Ja... Nie wiem. Sam już nie zdążyłem... - szepnął, siadając na łóżku, obok niej.

- Mimo to, dziękuję. Znowu dziękuję.

- Za co? - Holger spytał.

- Za to, że tu jesteś. - odszepnęła, posyłając w jego stronę słaby uśmiech.

Nie musiała długo czekać na odwzajemnienie go.

Wiedział, że powinno być już lepiej. Że polepszy się jej. Wierzył, że wyjdzie z tego.

Jedyne, co pozostało mu do sprawdzenia, to to co ona może czuć do niego, jeżeli w ogóle kieruje w jego stronę jakieś szczególne emocje.

- Przepraszam pana bardzo. - niski głos lekarza ściągnął piłkarza na ziemię.

- Potem powinienem wpaść. - Holger zwrócił się w stronę Dominiki

- Dobrze. Do zobaczenia. - nastolatka pożegnała piłkarza.
***


'Nawet nie wiesz, co na siebie ściągasz' Tak brzmiała treść SMSa od Thomasa, który odczytał Holger, gdy opuszczał szpital.

Wiadomość nadano ponad godzinę temu, czyli wtedy, gdy helikopter lądował...

'Nie powinno Cię to obchodzić' odpisał, wkurzony na przyjaciela. Nie powinien wpakowywać się w to co on robi.

'Chcę Cię tylko przestrzec' odpisał.

'Przed czym?'

- Do cholery, w jakie bagno?! - powiedział na głos, odczytując wiadomość o treści:'Chcesz wpakować się w bagno?'

'Niby jakie? Chcę jej pomóc.' - tak brzmiała odpowiedź.

'Nawet jej nie znasz.'

'To jest bezinteresowna pomoc.'

'Niczego nie ma za darmo.'

- Nie będę się denerwować niepotrzebnie. - mruknął sam do siebie, wyjmując baterię od telefonu.

Ruszył w drogę powrotną do swojego domu.
***


W miarę dobrze poszła jej rozmowa z lekarzem po niemiecku. Prawie wszystko zrozumiła. A niekiedy aż za dobrze rozumiała.

- Bardzo dobrze, że tu przyjechałaś. - powiedział lekarz – Gdybyś tego nie zrobiła, to zostało by Ci niewiele czasu. Ale my zajmiemy się tym i wszystko powinno być dobrze.

- Dobrze.

'Czyli mogło być gorzej' pomyślała, zakłądając słuchawki I włączając sobie muzykę. W pierwszej kolejnośći ruszyła do swojej ulubionej listy, w której rządził jej ulubiony raper – Kai Fichtner znany jako Kayef.

Opadła głową na poduszkę, wciskając przycisk 'play' w swoim odtwarzaczu.


Die Welten teilen sich,
ich steh im Dunkeln,
du bist verschwunden.
Ich kann nicht ohne dich,
auch wenn ich nach oben blick,
seh ich nur Schmerz.
Alles verfärbt,
mein Herz.
Es zerbricht an dir.

Nie wiedząc czemu, ale w oczach nastolatki pojawiły się łzy. Sciągnęła słuchawki i wrzuciła je do szafki stojącej obok jej łóżka, nadal pozwalając płynąć cichej melodii piosenki.
***


'Thomas chyba się odczepił' pomyślał Holger, gdy już ochłonął. Nikt, absolutnie nikt w ciągu ostatnich godzin nie dobijał się do jego domu, by choć spróbować przemówić mu do rozumu.

'Jednak lubią drążyć temat.' przemknęło mu przez myśl, gdy odczytywał nieodebrane wiadomości, które wyskoczyły mu po ponownym włączeniu telefonu. 'Wszyscy powinni się odwalić I dać mi spokój.'

Najwięcej wiadomości, które przeglądał były od Muellera, w których zaklinał I przeklinał Badstubera, twierdząc, że na bardziej idiotyczny pomysł nie mógł już wpaść.

'Dasz mi wreszcie spokój?! To mój interes to co robię.' odpisał krótko.

'Pep miał rację. Oszalałeś.' odczytał po kilku minutach.

'Te swoje racje, to w cztery litery możecie sobie wsadzić.'
***


Gdy Holger odwiedzał Dominikę wieczorem, dziewczyna spała. Znów trzymała przy piersi swoją poduszkę, którą przytulała, ale tym razem nie odezwała się przez sen.
Na szafce obok łóżka leżał odtwarzacz, z której płynęła cicho muzyka.


'Und Baby weißt du noch,
du meinst das wir für immer sind.
Und ich dachte das du irgendwann die Mutter meiner Kinder bist.
Doch du bist nicht mehr da.
Nein, du bist nicht bei mir.
Fehlst mir so krass,'

- Ich kann nicht ohne dich. - wyszeptał cicho, w rytmie powtarzającego się refrenu, przyglądając się Dominice.

3 komentarze:

  1. Cudowne, wspaniałe, kocham to <33

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba pierwsze Twoje opowiadanie w którym główna bohaterka nie przespała się z Holgerem i była w ciąży po kilku dniach znajomości. Jestem z Ciebie dumna! XD

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałam napisać już coś smutnego ale komentarz wyżej mnie rozwalił i zachciało mi się śmiać lol xd
    no dobra, wracając do rozdziału - jest piosenka Kayefa i jest ♥ i zgadzam się z Thomasem - Holger oszalał. powinien to przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń