W tym rozdziale będzie pojawiać się fragment tej piosenki *KLIK*
-
Gdzie mnie zabieracie? - spytała nastolatka, gdy opuszczała szpital
na Żelaznej.
Minęło
kilka dni, od kiedy gracze Bayernu zniknęli z jej życia.
Najbardziej żałowała tego, że nie zobaczy już Badstubera... Gdy
przebudziła się kolejnego poranka, poinformowano ją, że
Bawarczycy wrócili do Monachium.
-
Za kilka godzin się przekonasz. - odparła jej matka.
Nikt
nie powiedział jej o rozmowie z graczem Bayernu.
Nikt
- prócz Badstubera – naprawdę nie wiedział, czemu nastolatka
będzie leczona w Niemczech. Holger powiedział, że to dlatego, że
w Niemczech są lepsze szpitale, a nie dlatego, że pragnie by była
jak najbliżej niego.
Z
wielkim smutkiem - ale wiedząc, że 16-latka będzie w pewnych
rękach - matka pomogła wejść córce do helikoptera, który miał
przelecieć z nią do Monachium, gdzie czekali na nią niemieccy
specjaliści i... Badstuber. Bo to głównie pod jego opieką ma być
dziewczyna.
-
Kocham Cię. - powiedziała Iwona. - Niedługo się zobaczymy.
-
Ja Ciebie też kocham. - odszepnęła, choć nie wiedziała, gdzie
teraz będzie.
***
-
Holger! - było to najczęściej wyłapywane słowo spośród
wszystkich wyrazów. - Powaliło Cię, prawda? Przyznaj.
-
Robię to co do mnie należy. - odparł pewny swoich słów.
Cały
Bayern dowiedział się, co uczynił Badstuber. Na szczęście nikt
nie widział dlaczego... Chyba nikt...
-
Do Ciebie należy tylko to, byś wrócił do pełnej
sprawności! - rzucił Guardiola.
-
Ona też ma prawo do normalnego życia!
-
A Ty nie musisz w nie ingerować!
-
Czy ja mówiłem, że w nie ingeruję? Ja chcę jej tylko
pomóc! POMÓC, jasne? Pomaganie nie jest niczym złym!
-
Mogą Cię oskarżyć o molestowanie nieletniej! - wykrzyknął
Thomas.
-
Co to, to nie! Nigdy nie ważył bym się czegoś takiego
zrobić! - Obrońca walnął pięściami o stół.
-
Ale oni by tego nie wiedzieli, czy
to zrobiłeś, czy nie!
-
Zrobię to co według mnie jest warte zrobienia, a Was to nie
powinno obchodzić! - rzucił, trzaskając drzwiami od biura Bayernu.
***
'Już
niebawem powinni przylecieć' pomyślał Badstuber, czekając
przed monachijskim szpitalem.
Po
kilkunastu minutach czekania usłyszał świsty i powiewy wiatru
oznaczające to, że nadlatują.
'Nareszcie'
prędkim krokiem ruszył w stronę helikoptera.
Cały
czas czuł, że ktoś go obserwuje.
Pilot
wyłączył silniki, a śmigła spowolniły swój ruch.
-
Holger? - zdziwiła się Dominika, gdy Badstuber pomagał jej wyjść.
- Ale... Jak to?
-
Będziesz się tu leczyć. A ja mam się Tobą opiekować.
Na
dźwięk ostatniego zdania nastolatce rozbłysły oczy.
-
Gotowa? - zapytał.
-
Tak, tak.
Badstuber
wyjął torby, które miała ze sobą i razem ruszyli w stronę
szpitala.
Każdy
krok, który stawiała, sprawiał jej ból.
-
Co jest? - spytał, gdy dotarło do niego, że pojękiwania, które
słyszał, pochodziły z ust Polki.
-
Trochę mnie boli, gdy chodzę. - wyszeptała.
-
Już, zaraz Ci ulży. - odparł cicho. Chciał jej pomóc, ale
możliwość, że ktoś go obserwuje wykluczała wszelkie sposoby
udzielenia wsparcia. Jeszcze by pomyśleli o czymś, co nigdy nie
miało miejsca.
Chwilę
potem wyszli lekarze, którzy wyprowadzili dla niej wózek
inwalidzki. Piłkarz pomógł usiąść nastolatce na pojeździe.
Po
kilku minutach drogi znaleźli się w sali, w której miała teraz
przebywać.
-
Zaraz powinien pojawić się lekarz, pod którego będziesz opieką,
złotko. - powiedziała pielęgniarka, która pomogła jej przenieść
się z wózka na łóżko.
-
Dlaczego nikt mi nie powiedział, że tu będę? - spytała 16-latka,
gdy zostali sami w dwójkę.
-
Ja... Nie wiem. Sam już nie zdążyłem... - szepnął, siadając na
łóżku, obok niej.
-
Mimo to, dziękuję. Znowu dziękuję.
-
Za co? - Holger spytał.
-
Za to, że tu jesteś. - odszepnęła, posyłając w jego stronę
słaby uśmiech.
Nie
musiała długo czekać na odwzajemnienie go.
Wiedział,
że powinno być już lepiej. Że polepszy się jej. Wierzył, że
wyjdzie z tego.
Jedyne,
co pozostało mu do sprawdzenia, to to co ona może czuć do niego,
jeżeli w ogóle kieruje w jego stronę jakieś szczególne emocje.
-
Przepraszam pana bardzo. - niski głos lekarza ściągnął piłkarza
na ziemię.
-
Potem powinienem wpaść. - Holger zwrócił się w stronę Dominiki
-
Dobrze. Do zobaczenia. - nastolatka pożegnała
piłkarza.
***
'Nawet
nie wiesz, co na siebie ściągasz' Tak brzmiała treść SMSa od
Thomasa, który odczytał Holger, gdy opuszczał szpital.
Wiadomość
nadano ponad godzinę temu, czyli wtedy, gdy helikopter lądował...
'Nie
powinno Cię to obchodzić' odpisał, wkurzony na przyjaciela.
Nie powinien wpakowywać się w to co on robi.
'Chcę
Cię tylko przestrzec' odpisał.
'Przed
czym?'
-
Do cholery, w jakie bagno?! - powiedział na głos, odczytując
wiadomość o treści:'Chcesz wpakować się w bagno?'
'Niby
jakie? Chcę jej pomóc.' - tak brzmiała odpowiedź.
'Nawet
jej nie znasz.'
'To
jest bezinteresowna pomoc.'
'Niczego
nie ma za darmo.'
-
Nie będę się denerwować niepotrzebnie. - mruknął sam do siebie,
wyjmując baterię od telefonu.
Ruszył
w drogę powrotną do swojego domu.
***
W
miarę dobrze poszła jej rozmowa z lekarzem po niemiecku. Prawie
wszystko zrozumiła. A niekiedy aż za dobrze rozumiała.
-
Bardzo dobrze, że tu przyjechałaś. - powiedział lekarz – Gdybyś
tego nie zrobiła, to zostało by Ci niewiele czasu. Ale my zajmiemy
się tym i wszystko powinno być dobrze.
-
Dobrze.
'Czyli
mogło być gorzej' pomyślała, zakłądając słuchawki I
włączając sobie muzykę. W pierwszej kolejnośći ruszyła do
swojej ulubionej listy, w której rządził jej ulubiony raper –
Kai Fichtner znany jako Kayef.
Opadła
głową na poduszkę, wciskając przycisk 'play' w swoim odtwarzaczu.
Die
Welten teilen sich,
ich
steh im Dunkeln,
du
bist verschwunden.
Ich
kann nicht ohne dich,
auch
wenn ich nach oben blick,
seh
ich nur Schmerz.
Alles
verfärbt,
mein
Herz.
Es
zerbricht an dir.
Nie
wiedząc czemu, ale w oczach nastolatki pojawiły się łzy.
Sciągnęła słuchawki i wrzuciła je do szafki stojącej obok
jej łóżka, nadal pozwalając płynąć cichej melodii piosenki.
***
'Thomas
chyba się odczepił' pomyślał Holger, gdy już ochłonął.
Nikt, absolutnie nikt w ciągu ostatnich godzin nie dobijał się do
jego domu, by choć spróbować przemówić mu do rozumu.
'Jednak
lubią drążyć temat.' przemknęło mu przez myśl, gdy
odczytywał nieodebrane wiadomości, które wyskoczyły mu po
ponownym włączeniu telefonu. 'Wszyscy powinni się odwalić I
dać mi spokój.'
Najwięcej
wiadomości, które przeglądał były od Muellera, w których
zaklinał I przeklinał Badstubera, twierdząc, że na bardziej
idiotyczny pomysł nie mógł już wpaść.
'Dasz
mi wreszcie spokój?! To mój interes to co robię.' odpisał
krótko.
'Pep
miał rację. Oszalałeś.' odczytał po kilku minutach.
'Te
swoje racje, to w cztery litery możecie sobie wsadzić.'
***
Gdy
Holger odwiedzał Dominikę wieczorem, dziewczyna spała. Znów
trzymała przy piersi swoją poduszkę, którą przytulała, ale tym
razem nie odezwała się przez sen.
Na
szafce obok łóżka leżał odtwarzacz, z której płynęła cicho
muzyka.
'Und
Baby weißt du noch,
du
meinst das wir für immer sind.
Und
ich dachte das du irgendwann die Mutter meiner Kinder bist.
Doch
du bist nicht mehr da.
Nein,
du bist nicht bei mir.
Fehlst
mir so krass,'
-
Ich kann nicht ohne dich. - wyszeptał cicho, w rytmie powtarzającego
się refrenu, przyglądając się Dominice.
Cudowne, wspaniałe, kocham to <33
OdpowiedzUsuńTo chyba pierwsze Twoje opowiadanie w którym główna bohaterka nie przespała się z Holgerem i była w ciąży po kilku dniach znajomości. Jestem z Ciebie dumna! XD
OdpowiedzUsuńchciałam napisać już coś smutnego ale komentarz wyżej mnie rozwalił i zachciało mi się śmiać lol xd
OdpowiedzUsuńno dobra, wracając do rozdziału - jest piosenka Kayefa i jest ♥ i zgadzam się z Thomasem - Holger oszalał. powinien to przemyśleć.